Tak byśmy chcieli czas przyspieszyć, a chwilę potem go zatrzymać, a to przecież dobrze, że zima jeszcze trwa

20:43


Taką tendencję widzę w internetach, że spieszy nam się do wszystkiego, a najbardziej do tego co będzie i tego co tuż za rogiem jest. I chociaż nie wiemy co nas tam spotka to marzymy po nocach, światu ogłaszamy, że już byśmy tak bardzo chcieli i żeby czas przyspieszyć, a chwilę potem czytam, że jednak nie, że jednak czas zatrzymać. 

W listopadzie już o choinkach było i każdy chciał jak najszybciej ją w pokoju mieć, albo chociaż wianek na drzwiach lub światełka w oknie. I jeszcze grudnia nie było, a instagram zapełniał się zdjęciami ze świątecznymi dekoracjami, i ja też bardzo chciałam bo święta z dziećmi to przecież cudowny czas, magiczny i wyczekany. A potem żeby ten śnieg spadł, żeby świat nam się zabielił i nawet ferii jeszcze nie ma, a ja już widzę, że ludzie do wiosny tęsknią. I o ile jestem w stanie zrozumieć to kłopotliwe błoto na chodnikach i trudne warunki do jazdy samochodem i niechęć do ubierania dodatkowych kilogramów na siebie to przecież zima jest.

Zima jest i niech trwa tyle ile ma być, po co to przyspieszać i w głowie snuć plany na wiosnę, tak prędko wszystko z dnia na dzień ciągłych zmian chcemy, a potem spostrzegasz, że rok minął, że dzieci wydoroślały, drzewa w lesie porosły i marzysz by się cofnąć do tej zimy co tak prędko miała minąć

A ja chcę tej zimy, chcę żeby śnieg nie przestawał padać i żeby mróz nam te tyłki mocno zmroził, żeby spokojniej na nich siedzieć. Bo zima musi trwać i ja nie chcę już w styczniu o wiośnie mówić, chcę docenić ciepło domu i długie wieczory z dziećmi i mężem. Chcę czuć, że mam dość, że mam przesyt siedzenia pod ciepłym kocem z widokiem na zmrożone okno. I nawet jak dzieci ze śpikiem po pas latają, to dobrze bo może to zdrowie bardziej się doceni, może czas kiedy beztrosko dzieci latem biegają i krzyczą tak, że bębenki w uszach nie wytrzymują, nie będzie tak drażnić. I to ubieranie kurtek, które nieraz trwa dłużej niż samo chodzenie po śniegu i te zmarznięte ręce ogrzane oddechem i okulary zaparowane to wszystko musi trwać, i swoim tempem biec. 

Nawet jeśli nam się śpieszy do ciepłego lata, nawet jak sił już brakuje bo dzieci na zmianę chorują to dobrze. To dobrze, że zima jeszcze trwa.

Bo w życiu nie o to chodzi, żeby gnać tam gdzie się chce, tam gdzie łatwiej, zmieniać miejsce i czas jak tylko jest ciężko. W życiu chodzi o to, żeby docenić to co się ma, nawet jak wiatr w oczy i łzy po policzkach płyną. Bo ta zima nam się zatrzymać karze, posłuchać śmiechu dzieci na sankach, popatrzeć na nie i poczuć to co one robiąc aniołka na śniegu. To zima pozwala nam spędzić więcej czasu z dziećmi, z rodziną, ze sobą, daje nam ten czas, który tak szybko mija. Trudno nam jest to dostrzec, ale kiedy już zdasz sobie z tego sprawę zaczynasz się cieszyć, oddychać pełną piersią i nawet śpik po pas nie jest Ci straszny. 

I gdy sobie pomyślisz, że już tej wiosny tak chcesz to spójrz na swoje dzieci i pomyśl, że tej zimy drugi raz nie będzie Ci dane z nimi spędzić, że już nigdy nie będą mieć tyle lat co teraz, nigdy już nie będą myśleć jak teraz, przytulać Cię jak teraz i mówić kocham Cię mamo jak teraz. Za rok już będzie inaczej, a wiosna i tak przyjdzie, tylko pozwól sobie na życie w swoim tempie, nie przyśpieszaj, żebyś potem cofać nie chciała. 

Na końcu chciałabym Ci napisać, że wiem to bo tak żyję, że cieszę się każdym dniem, że nie narzekam i wcale siedzenie z chorymi dziećmi w domu mnie nie męczy, ale tak nie jest. Piszę Ci to bo sama chcę tak żyć, ja uczę się tak żyć i każdego dnia przypominam sobie o tym, że drugi raz go nie przeżyję, że taka zima jak teraz już się mi nie przytrafi. 

Nie śpieszyć się, tak po prostu żyć tym co jest teraz - tego chcę. 



Zobacz Również

0 comments

Archiwum