Dlaczego przestałam pisać o tym jak mi źle, bo mam dwójkę dzieci i stertę prania

21:38


Byłam dziś z rodziną w galerii, bo syn pierwszy raz do kina na bajkę poszedł, więc sobie od razu wypad zrobiliśmy. Obiad w restauracji, kino i mega szybki shopping. I w tej galerii była dziś zbiórka pieniędzy na chorego chłopca, licytacja, sprzedaż domowych ciast. Ja o tym chłopcu już słyszałam wcześniej, udostępniałam dalej informacje by jak najwięcej osób zobaczyło - pomogło. 

Chwilę postałam w miejscu gdzie się to wszystko działo, słuchałam jak licytują różne przedmioty, patrzyłam jak ludzie ze szczęściem w oczach licytowali, nie ważne czy za małe pieniądze czy za duże, cieszyli się, że pomogli. Widziałam jak obserwujący biją brawo z uznaniem i dopingiem, żeby podbijać cenę. Widziałam ludzi kupujących ciasta od kobiet, które dzień wcześniej zamiast spędzić inaczej czas, odpoczywać w sobotę, w kuchni dzień spędziły by choć pracą swoich rąk pomóc temu chłopcu. Widziałam jak napełniają się małe puszki pieniędzmi, jak ten grosz co w kieszeni tylko nam miejsce zabiera, jak jakiś niechciany i mniej znaczący, w tej puszcze nabierał ogromnej wartości. 
Każdy pomagał jak mógł i nie liczy się tu ile kto dał, tylko, że dał bo to tak jakby kawałek swego dobrego serca dawał, dla dziecka, którego nawet nie zna, dla obcej osoby, a to przecież nie jest takie proste, takie oczywiste, że ludzie tak z pomocą chętnie idą. 

To dziecko może teraz leży w ramionach mamy, której serce połamało się na miliony kawałków słysząc diagnozę lekarzy. Jego mama z bezsilności zaciska je mocniej, próbując ratować swoją miłością, nie wiedząc co przyniesie kolejny dzień. Nawet nie umiem sobie wyobrazić jej bólu.

A ja dwójkę zdrowych dzieci mam i do kina mogę z nimi wyjść i na spacer pójść. Nawet kiedy wkurzają mnie tak mocno, że mam ochotę na księżyc je wysłać to wiem, że za moment się do mnie uśmiechną, przytulą. Wiem, że są bezpieczne. 

Mam zdrowe dzieci, pewnie dlatego nie boję się na nie krzyknąć, zezłościć się na swoje życie, że mi dziś nie tak poszło jak bym chciała, że wydaje mi się , że mogłabym więcej, mocniej, szybciej. Ja jestem zdrowa i może dlatego trudniej mi jest docenić małe rzeczy, bo przecież pewnie jestem nieśmiertelna. Sama przyznaj, że nie myślisz o tym, że jutro może zawalić się świat,  myślimy, że jak jest dobrze to tak będzie już zawsze. 

Patrząc dziś na tych wszystkich ludzi i myśląc dlaczego tu przyszli, ze łzami w oczach patrzyłam na te moje wrzeszczące i marudzące dzieci. Doceniam bardzo to co mam, sama się sobie dziwię, że kiedyś nie umiałam się cieszyć z tego, że chciałam więcej, a więcej nigdy mieć nie będę - bo mam już wszystko. 

Są takie dni, że czas się na chwilę zatrzymuje, innym razem pędzi jak szalony. Jednego dnia mamy dość wszystkiego i wszystkich, innego łzy szczęścia same cisną się do oczu. Kiedy patrzę na to jaka nieszczęśliwa byłam, przez swoją głupotę, przez to, że nie umiałam wziąć się w garść, tylko narzekałam i nic z tym nie robiła, to mam ochotę palnąć się w łeb.

Teraz też narzekam, no jasne, przecież jestem tylko człowiekiem, do tego matką dwójki dzieci. Gdybym nie dała upustu swoim złym emocjom prędzej czy później wylądowałabym w psychiatryku, ale zdecydowanie mniej niż kiedyś. Dlatego może te moje ostatnie wpisy są takie mdłe, bardziej słodkie. Może nawet myślisz, że przeszłam na ciemną stronę mocy i lukruję to macierzyństwo zamiast pokazać jakim jest naprawdę, bo przecież jest mega ciężko, a nie tak słodko jak na zdjęciach. Ale spójrz teraz na swoje śpiące dziecko, przecież ten widok wynagradza nam wszystko.

Klocki można posprzątać, brudne ubranie wyprać, wieczorem można odpocząć, ukoić nerwy lampką wina, ponarzekać do męża lub przyjaciółki, ale zdrowia nie kupisz, nie wygrasz na loterii, a przecież wiesz, że dzieci to największe szczęście jakie Cię spotkało. Może warto częściej myśleć o tych dobrych stronach macierzyństwa i nie skupiać się tylko na tych złych. 




Kurtki dzieciaków - Nativo kids

A tu Kochani macie link, gdybyście chcieli pomóc temu małemu chłopcu - http://rycerzeiksiezniczki.pl/kids/stasio/?lang=pl



Zobacz Również

0 comments

Archiwum