Syndrom 30-latki czy matki polki? I czy dzieci to najlepsza wymówka?

12:13


W sumie to nie wiem na co zgonić moje zachowanie i moją zmianę, a raczej ogromną chęć zmiany. Wszystko zaczęło się kiedy urodziłam Antosię co zbiegło się też z moimi 30 tymi urodzinami, jakże mało hucznymi, z wiadomych powodów, dlatego nie wiem co bardziej mnie przytłoczyło, duża liczba moich lat i mała liczba swoich osiągnięć czy to, że zostałam podwójną mamą.


Moje osiągnięcia to może być temat sporny, bo niektórzy twierdzą, że w moim wieku osiągnęłam dość sporo, biorąc pod uwagę męża, dwójkę dzieci, dom z ogrodem, prężnie rozwijający się blog i pasję do fotografii, ale wiadomo każdy patrzy swoimi oczami, a ja bym chciała znacznie więcej. Tym razem chciałabym pomyśleć o sobie i zmieniając swoje ciało zmienić siebie. To już nie chodzi o te kilka nadprogramowych kilogramów, bo z tym przecież da się żyć, tu już chodzi o swoją psychikę i czucie się dobrze w swoim ciele. 

Przed drugą ciążą schudłam kilka kilogramów, byłam dość aktywną osobą, chodziłam na fitness, jeździłam na rowerze, pracowałam poza domem, generalnie byłam ciągle w ruchu, potem niespodziewana ciąża, więc z tą aktywnością trochę odpuściłam, a gdy urodziła się córcia już całkowicie siadłam na swoim grubym zadku. Wiadomo, myślałam wtedy wyłącznie o dzieciach, a siebie poniekąd odłożyłam gdzieś głęboko do szafy, trochę jak niepotrzebną i nieużywaną rzecz, było mi z tym bardzo dobrze, skupiłam się na tym co w danej chwili było dla mnie najważniejsze, a że rzadko wychodzę z domu mój wygląd i cała ja zupełnie się nie liczyły. Do czasu.

Chyba tak przed świętami Bożego Narodzenia, kiedy uzmysłowiłam sobie, że od porodu nie byłam u fryzjera (prawie rok!!! serio?) ja, która swoją fryzjerkę odwiedzałam co dwa miesiące, do tego nadal cały czas chodzę w dresach bo jeansy nie chcą wejść mi na tyłek i kiedy przegryzałam kolejną paczkę chipsów na zmianę z czekoladą, siedząc na kanapie bez sił do życia, a mój mąż zaproponować wyjście do znajomych dostałam ataku paniki. Ale, że jak, przecież ja nie mam co włożyć, na zakupach przez cały rok może byłam 2 razy i to wchodząc do pierwszego sklepu i kupując coś co w ogóle na mnie pasowało, nie zastanawiając się czy ja w tym jakoś wyglądam. Chociaż nie o ten mój wygląd najbardziej chodzi i o te zakupy właśnie wtedy, kiedy panika minęła, zdałam sobie sprawę, że ja nie chcę wychodzić z domu, z mojego bezpiecznego miejsca w którym schowałam się przed światem. 

Dlaczego? Bo siebie nie lubię! Tak po prostu, nie lubię tego do jakiego stanu się doprowadziłam, nie lubię swojego ciała i źle się w nim czuję. Szczerze to ja tego ciała nienawidzę, na szczęście mam w domu tylko jedno lustro, na które i tak patrzę w pośpiechu myjąc zęby , więc nie muszę się oglądać. Jem kiedy jestem wesoła, smutna, zła, już tyle razy próbowałam to zmienić, ale za każdym razem ponoszę porażkę z jednego powodu - nie ruszam się. Zasiedziałam się tak w domu, że sama dieta nie jest w stanie mnie zmotywować do zmiany. I żeby nie było, próbowałam ćwiczyć w domu, ale dwójka dzieci od razu jest wtedy mną zainteresowana i jedno przyczepia się do jednej nogi, a drugie do drugiej, a to trzecie, czyli mąż patrzy tylko na zegarek kiedy skończę, więc w rezultacie moje ćwiczenia nie trwały dłużej niż 15 minut. Można ćwiczyć kiedy dzieci śpią, no tak tylko, że wtedy mąż chce spokojnie obejrzeć tv, a bieżnia i skakanie po domu nie jest zbyt ciche, po za tym kiedy dzieci śpią ja zaczynam pracować i tak błędne koło trwa, ja jestem wściekła na samą siebie i wszystkich dookoła........

Tak było ponad miesiąc temu, ale postanowiłam to zmienić raz na zawsze, bez diet i rygoru, a zdrowym stylem życia. Teraz wiem, że dzieci to tylko wymówka, ale jakże skuteczna i najlepsza. Przez ostatni miesiąc odrobinę bardziej siebie lubię i powiem Ci, że da się tylko trzeba chcieć. Nie masz z kim zostawić dzieci nawet na godzinę? To kolejna najlepsza moja wymówka, ale nie trzeba ich zostawiać, żeby aktywnie spędzić dzień. Pogoda dopisuje, więc zamiast ćwiczyć na siłowni można uskuteczniać bieganie za dziećmi. 

A jak jest u Ciebie? Lubisz się? Może masz jakieś super, ekstra sposoby na akceptację swojego po ciążowego ciałka? Koniecznie mi napisz, bo wiesz ja cały czas próbuję siebie polubić. 


buty hm
jaka matka taka córka
sukienki dla mamy i córki
stylowe ubrania dla dzieci
kryzys wieku średniego
stylizacja dla dziewczynki
buty emelki
balios
organizer do wózka
nativo
jak polepszyć relacje taty z synem
biały koń
cybex opinie
dziecięca radośćcybex

Cała stylizacja Artura to Nativokids - świetne ubrania dla dzieci, zarówno takie sportowe jak i eleganckie, w bardzo dobrej jakości i cenie. Spodenki z regulacją, u nas jest to musowe, bo Artur jest szczupłym chłopcem i wszystkie spodnie, które nie posiadają regulacji po prostu z niego spadają. Kolorowe tak jak lubią dzieciaki przy tym stylowe i modne. 
Sukienki mama córka to Tuss - mega wygodne, basicowe ubrania. To dla tych, którzy lubią ubierać dzieciaki tak samo jak siebie i czuć się przy tym komfortowo i stylowo. 
Buty Antosi to Emelki dostępne w Catleya
Wózek - Cybex



Zobacz Również

0 comments

Archiwum