5 produktów bez których nie ruszam się z domu

08:44

mofflo

Jest kilka produktów bez których nie wychodzę z domu, oczywiście wychodząc z niego z dziećmi. Właśnie ostatnio pomyślałam, że wam o nich napiszę, gdy w pośpiechu wrzucałam je do mojej torby. Pewnie każda z was ma kilka takich swoich must have, które zawsze musi mieć przy sobie inaczej następuje koniec świata, tym bardziej jeśli jest z wami dwójka lub więcej dzieciaków. 

niezbędnik młodej mamy


Patrząc teraz na te zdjęcia, które zrobiłam widzę, że moja torebka równie dobrze mogła by być torebką Antosi. Starszy syn już chyba nie jest taki wymagający i wystarczy mieć przy nim kilka złotych na małe co nieco, no bo przecież już parę kroków za ogrodzeniem zachce się pić i jeść. Dlatego zawsze mam przy sobie wodę, okazuje się, że ostatnio króluje u nas nie ta w plastikowej butelce tylko ta w butelce Antosi, spokojnie odkręcając smoczek napije się z niej też Artur, a ja mam czas na dotarcie do pierwszego sklepu. Z drugiej strony jeśli jej zapomnę to córka nie ma jak się napić bo z gwinta jeszcze nie umie. 

Smoczek, który Antosia zaczęła ssać kiedy skończyła roczek, tak wiem, wtedy już nie powinnam go jej nawet dawać, ale dzięki niemu w dzień Antosia sama odstawiła się od piersi i w nocy nam jakoś łatwiej. Kiedy mam go obok luźniej się czuję na spacerze, wiecie jak to jest jak dziecko zaczyna marudzić, daje się mu smoczka i przez chwilę jest spokój. 

pieluchy z lidla

Krem do twarzy, niezależnie od pogody, bo w domu zawsze jest za mało czasu i zapominam posmarować im buźki, dlatego wrzucam do torby, w sumie to go z niej nie wyciągam jest tam zawsze. W mroźne dni, żeby tak im skóra się nie wysuszała, w słoneczne, żeby słońce nie spiekło, a do tego ten krem świetnie też się sprawdza dla mnie jako krem do rąk - wiecznie wysuszonych i piekących. 

osłonka silikonowa na butelkę

Pieluszki w zasadzie to powinien być numerem jeden na mojej liście i tak na prawdę to mam chociaż jedną upchniętą w każdą torbę, w każdy wózek i w samochodzie też się kilka znajdzie. My od niedawna używamy Toujours, które są tak chłonne, że wystarczają spokojnie na bardzo długi spacer nie powodując dyskomfortu u dziecka, ale umówmy się, żadne pieluchy nie są w stanie wchłonąć dosłownie wszystkiego, dlatego zawsze mam pod ręką zapasową. Te pieluszki są nową, ulepszoną wersją tych, które mogliśmy kiedyś kupić w Lidlu, to co ja mogę o nich powiedzieć, to że są delikatne, dobrze się dopasowują, a dzięki elastycznym boczkom nie krępują ruchów dziecka, oprócz spacerów idealnie sprawdzają się też na całą noc bez żadnych przecieków. Jeśli chcecie przeczytać szczegółowy test tych pieluszek, to ostatnio Wronkowa Mama go przeprowadzała lub możecie zajrzeć TU

La Millou

Ostatnim produktem, który mam zawsze przy sobie to otulacz, od których od kiedy jest z nami Antosia jestem uzależniona. Przydaje się do wszystkiego: do zmiany pieluszki w miejscu publicznym, do przykrycia, podczas snu, jako śliniaczek, którego nigdy nie mam ze sobą, chociaż często się zdarza, że Antosia coś je na spacerze, osłania wózek przed wiatrem lub słońcem, można na nim wszędzie usiąść. Otulacz może być tak na prawdę wszystkim dlatego lubię go mieć przy sobie.

torebka do wózka

Jestem pewna, że i wy macie produkty bez których nie ruszacie się z dziećmi z domu, koniecznie mi je napiszcie. A może są takie same jak moje?



Zobacz Również

0 comments

Archiwum