5 błędów które popełniłam przez pierwszy rok bycia podwójną mamą

20:06

sesja fotograficzna

Za dwa tygodnie rok od kiedy jestem podwójną mamą, sama nie mogę w to uwierzyć jak czas szybko zapierdziela i nawet na chwilę nie chce zwolnic, żebym mogła delektować się tymi małymi ciałkami, ich słodkimi buźkami, tą niczym niezachwianą naiwnością i bezinteresowna miłością.
Tylko rosną mi te dzieci, a ja pędzę jak szalona razem z nimi. Idealną matką chciałabym być pewnie tak samo jak TY, ale jak sobie dzisiaj pomyślę jaka byłam przez ostatni rok i jak sobie rachunek sumienia zrobię, to kilka tych błędów można mi wytknąć. Kilka rzeczy bym zmieniła, czas bym cofnęła, zrobiła inaczej, poszła inną drogą, ale jestem tylko człowiekiem i to takim, który swoje błędy widzi dopiero po fakcie, jak już zrobi i cofnąć się nie da. Nie wmówisz mi teraz, że robię coś źle, dopóki sama tego nie zauważę to możesz gadać jak do ściany, a ja i tak wiem lepiej bo przecież matką swoich dzieci jestem. No co Ty? Ty też tak masz? Ale przychodzi taki dzień, że sama przed sobą się przyznaję, że nie wszystko zrobiłam tak jak powinnam i tak jest właśnie dziś, więc powiem Ci moje błędy, może ty ich nie popełnisz, może zwrócisz bardziej uwagę na to czy u Ciebie czasem nie jest tak samo. 

1. Przestałam czytać Arturowi na dobranoc, serio! uważam to za mój największy błąd, który od jakiegoś czasu próbuję naprawić. Dopóki nie było z nami Antosi Artur co wieczór prosił mnie, żebym przeczytała mu bajkę, żebym z nim posiedziała i pogadała, uwielbiałam to tak samo jak on. Potem zaczęłam mu mówić, że nie mam czasu, bo muszę uśpić małą, że jestem zmęczona, bo tak było, tylko, że nawet nie zauważyłam, kiedy on przestał o to prosić, po kilku miesiącach, kiedy z pokoju Artura usłyszałam kolejne Tataaaaa no chodź, pomyślałam, ale zaraz czemu on woła tatę, a nie mnie? Właśnie wtedy zdałam sobie sprawę nie z tego, że mój syn przestał mnie potrzebować, tylko z tego, że odmówiłam mu już tyle razy, że stwierdził, że nawet nie ma mnie po co prosić bo i tak znajdę jakąś wymówkę. 

2. Za mało czasu poświęcałam synowi, zupełnie zafiksowałam się na małej dziewczynce, tak jakby mój syn już był taki dorosły i nie potrzebował ramion matki. Przez ten rok dawałam mu za mało siebie, teraz to widzę, teraz kiedy Artur swoją miłość przelał na ojca, a mnie odsunął gdzieś dalej i w sumie nawet mu się nie dziwię. Małe dziecko, zwłaszcza to karmione piersią potrzebuje matki, ale chyba to starsze w tym czasie potrzebuje jej jeszcze bardziej. 

3. Za rzadko wychodziłam z domu z dziećmi. Kiedy Artur był mały potrafiłam spacerować z nim po 2 godziny do południa i popołudniu, teraz z dwójką nie mogę się zebrać, każdy spacer poza ogrodzenie naszego podwórka mnie przerasta, zwłaszcza, że Antosia nie przepada za długą jazdą w wózku, a Artur już ma ochotę chodzić swoimi ścieżkami.

4. Karmiłam piersią. Nie, no nie tak, że w ogóle karmiłam piersią, chociaż lekko nie jest, ale na jedzenie cyc - to oczywiste, na spanie cyc, na płacz cyc, na nudę cyc i ten cyc w nocy też, tak zamiast smoczka, żeby w buzi cały czas coś było i chyba z tego wynika pkt. 1,2,3 i 5.  Karmienie piersią na żądanie jest ok. ale mama też musi mieć czas i dla reszty dzieciaków i dla siebie, jakiś kompromis trzeba znaleźć, ja tego nie umiałam zrobić, widzę to dopiero teraz. 

5. Zapomniałam, że jestem kobietą, ale tak całkowicie, tak jak zapomina się gdzie zostawiło się klucze, wiesz, że niby powinny być tam gdzie zawsze, ale jednak ich nie ma. Przestałam o siebie dbać, dosłownie! Moje nogi z maszynką widziały się chyba tylko z okazji chrzcin córki i jakiś większych wyjść, a jedyną rzeczą, która jeszcze ostatkiem sił trzymała mnie przy kobiecości to comiesięczna wizyta u mojej tipsiary. Serio! Aż tak! Nie popełnij tego błędu i w tej chwili idź pomaluj paznokcie na czerwono! 




Zobacz Również

0 comments

Archiwum