Czego o mnie nie wiecie i Dlaczego ciągle muszę zamiast chcieć

10:22



Odwiedzacie mojego bloga niektórzy od czasu do czasu, inni zaglądają tu codziennie, widzicie tu moje dzieciaki i czasami mnie, ale zawsze tylko tyle ile wam chcę pokazać, to jest zaledwie namiastka naszego życia. To jest ta część, którą chcę się dzielić bez obaw, że wyrządzę tym coś złego mojej rodzinie. To są nasze dobre chwile, momenty szczęścia, które chcę pamiętać.


Wszystko to co widzicie jest szczere, to cała ja i moje serce. Z dziećmi nie da się nic oszukać, w ich oczach widać wszystko, zresztą chcę, żeby to było takie miejsce, gdzie nie ma obłudy i to, że więcej tu lukru niż łez, to tylko dlatego, że o tych złych chwilach chcę jak najszybciej zapomnieć, a karmić się tylko tymi dobrymi. Mimo to nieraz się przed wami otworzyłam i w tych gorszych momentach, popsioczyłam trochę na to swoje życie i wylałam tu trochę żółci. W święta miałam czas się zastanowić trochę nad sobą. Jest jedna rzecz której o mnie nie wiecie, pewnie nawet byście tego o mnie nie pomyślały, choć pewnie różne wam rzeczy do głowy przychodzą czytając moje wypociny, ale jestem pewna, że to jest ostatnia rzecz jaką  byście o mnie powiedziały. Trochę to ukrywam, bo nie cierpię tej cechy u mnie i chcę to zmienić! Sama nie wiem skąd się to wzięło i kiedy się zaczęło, bo zawsze taka nie byłam, to wiem na pewno (chyba, że byłam tylko tego nie widziałam). Mam trudny charakter, cała rodzina to wie i już nie raz dałam im popalić. Lubię stawiać na swoim, jeśli chodzi o nasz dom i to co się w nim dzieje, lubię jak jest tak jak ja chcę i tyle, co z tego, że komuś to nie pasuje, jak to mówi mój syn: w domu rządzi mama hehehe. Jakoś tak się dogadujemy z A., że nawet jeśli jest tak jak on chce to umie mnie tak zakręcić, żebym ja myślała, że to był mój pomysł, no chłop głowę ma nie od parady, ale to moje rządzenie i stawianie na swoim nie jest takie złe, w końcu żaden rozwód nam nie grozi. To czego nie wiecie o mnie jest jeszcze gorsze bo przychodzi z nienacka, w najmniej odpowiednim momencie i psuje atmosferę całej naszej rodzinie, w jednej chwili zmienia nasze dobre emocje w te złe. Trudno mi jest o tym mówić, ale myślę, że zmianę siebie muszę właśnie zacząć od powiedzenia tego głośno, bo w sumie nie wiem jak taka wrażliwa osoba jak ja, płacząca na reklamach może stać się tak nerwową osobą. Tak, przyznaję się puszczają mi nerwy, najmniejsza drobnostka potrafi wyprowadzić mnie z równowagi, ale sama nie wiem dlaczego, bo jak później o tym myślę to mi się to wydaje strasznie głupie i nieuzasadnione. A jak wpadam w nerwy to krzyczę, a może tylko podnoszę głos? A po tym krzyku to zazwyczaj płaczę, chyba już z bezsilności i sama jestem złą na siebie, bo gdy przychodzą nerwy ja od razu widzę wszystko w czarnym kolorze, czuje się tak źle że nawet mi się ręką nie chce ruszyć i najchętniej schowała bym się pod kołdrę i zamknęła za sobą drzwi tak żeby nikogo nie widzieć i nie słyszeć. No nie ważne, ważne jest to, że sama widzę, że te niekontrolowane napady, źle wpływają na naszą rodzinę i na mnie samą. Nie chcę taka być i nie chcę, żeby widziały mnie taką dzieci, złoszczącą się i krzyczącą nie wiadomo o co. Przez święta zastanawiałam się dlaczego tak jest, dlaczego mam takie wahania nastrojów, że w jednej sekundzie z uśmiechniętej mogę zmienić się w złoszczącą i nerwową osobę. I wiecie co mnie oświeciło? Wpis Aśki, a dokładnie jej spowiedź (przeczytajcie bo warto) kiedy ją czytałam wszystko stało się proste, a przynajmniej teraz tak mi się wydaje. Nie, nie będę znowu zganiać wszystkiego na depresję, lub cokolwiek co miałam po pierwszym porodzie, na depresje nawet jeśli gdzieś siedzi we mnie to nie mam już czasu, chodzi o to, że doprowadziłam się do takiego stanu, że ja wszystko MUSZĘ. MUSZĘ rano wstać i zająć się dziećmi, MUSZĘ ugotować obiad, pójść na zakupy, poprać, poprasować, MUSZĘ porozmawiać z mężem, MUSZĘ wyjść z domu na spacer, MUSZĘ, MUSZĘ MUSZĘ......... a przecież tak mi się nie chce!!! I ta cholerna podświadomość, że ja wszystko MUSZĘ, żeby wszystko było takie zorganizowane i jak w zegarku, buntuje się i ze mnie wyłazi. Im dłużej myślałam, tym bardziej otwierałam ze zdziwienia oczy, dlaczego tak jest, że ja postrzegam wszystko to co dobre w moim życiu, tą moją bezpieczną rutynę za coś co MUSZĘ, przecież ja to wszystko powinnam CHCIEĆ  i robić to z uśmiechem. Doszłam do wniosku, że 60-70% mnie to MUSZĘ. Na blogu pokazuję to co CHCĘ, tu wszystko jest tak jak CHCĘ i tak jak lubię i tak CHCĘ, żeby wyglądało moje życie, żeby się składało tylko z CHCĘ,  a nie MUSZĘ. I tu wcale nie chodzi o użalanie się nad sobą, że niby w domu siedzę i jeszcze narzekam,tu chodzi o to, że popadłam w skrajność bycia perfekcyjną panią domu bez żadnej odskoczni. Wiem, że jeśli tak będzie, jeśli ja będę mniej nerwowa, to naszej rodzinie będzie się łatwiej żyć. Tylko jak to zrobić, bo okazuje się, że to wcale nie jest takie proste, że powiem sobie od dzisiaj koniec z podnoszeniem głosu i nerwami wtedy, gdy nie są potrzebne. Mówię to sobie każdego ranka, ale i tak zdarza mi się o tym zapomnieć. Doszliśmy do wniosku z A. a może tylko ja? Nie ważne, ważne, że na dzień dzisiejszy i on na to przystał, a jak będzie później to się okaże. Chodzi o to, że chcemy wprowadzić odrobinkę egoizmu w nasze życie, tak dobrze czytasz, podobno zdrowy egoizm jest nawet wskazany. Będziemy sobie go dawkować w małych ilościach, tak żeby mieć odskocznię od MUSZĘ, ale żeby nie wpłynęło to źle na dzieciaki. Może jakiś wypad do kina raz w miesiącu, albo siłownia dla A. a dla mnie fitness. Na samą myśl o spędzeniu paru chwil poza domem bez konieczności myślenia o dzieciakach poprawia mi się nastrój. Oczywiście będziemy robić to na zmianę, w końcu same dzieci w domu zostać nie mogą, ale i tak myślę, że to dobry pomysł, który nam wszystkim wyjdzie na lepsze, mam nadzieję, że to nie pozostaną tylko plany. Mam o co walczyć i dla kogo się zmieniać. 

Bo jak nie my to kto, bo jak nie teraz to kiedy ;)

A wy macie coś w sobie, co byście chciały zmienić? 

sesja fotograficzna
ubranka dla dzieci
rodzina
dla dzieci
handmade dla dzieci

la millou

Kosz na zabawki w choinki i reniferek TU



Zobacz Również

0 comments

Archiwum