Mam dość karmienia piersią

13:39

karmienie piersią

W internetach ostatnio aż huczy od karmiących matek, a mleko wylewa się z niego litrami. Gdzie nie spojrzę to albo kampania o matkach karmiących, albo zdjęcie z piersią na wierzchu lub jeszcze lepiej opatulonej kobiety, tak żeby nawet kawałeczka skóry nie było widać i nieodłączny hejt i na te i na tamte. 


Matka matce oczy by w internecie wydłubała. A to jedna, że butlą karmi i dziecko truje, a druga, że rocznej córce cyca podstawia, przecież to demoralizacja. Jedna jednej tylko w oczy skacze, tak bez składu, bez wsparcia, żeby tylko pokazać która lepsza. jak karmisz to źle i jak nie karmisz to jeszcze gorzej bo zła matka jesteś. 

Ja wam dzisiaj powiem co ja o tym myślę, tak żeby te jeszcze moje 5 groszy do tego dołożyć. Moim zdaniem za mało prawdy jest w tym wszystkim, idealizuje się karmienie piersią, ale nie mówi się o tym jakie to ciężkie i czasem trudne dla matki jest. 

Żeby nie było - całym sercem jestem za karmieniem piersią, mam dwójkę dzieci i dwie historie, jedna krótka bo zaledwie 7 miesięcy druga dłuższa i nie wiadomo kiedy się skończy, bo trwa już 9 miesięcy. Karminie piersią przy pierwszym dziecku to był płacz, krew i determinacja. Artur na początku w ogóle nie umiał się przystawić do piersi, ja płakałam bo nie umiałam wykarmić mojego dziecka a on płakał bo był głodny. Szybko się jednak siebie nauczyliśmy, a potem ja szybko go odstawiłam, bo płakał, budził się w nocy i wszyscy dookoła wmawiali mi, że skoro się budzi to głodny i trzeba mu dać butle. To była totalna głupota bo wcale nasze noce się nie polepszyły, a ja do tej pory mam wyrzuty, że tak szybko zrezygnowałam. Być może dlatego Antosię mam zamiar karmić do osiemnastki, a jak będzie chciała to jeszcze dłużej ;)

Karmienie piersią porównałabym do huśtania się na huśtawce, gdy wzbijasz się wysoko śmiejesz się w głos, ale opadanie na dół wcale już tak nie cieszy. Mam dość karmienia piersią - nocą!!! W dzień uwielbiam te nasze chwile, kiedy się przytulamy, te oczka wpatrzone we mnie i rączka drapiąca mnie po ciele, ale w nocy......  Ja rozumiem jak dziecko budzi się raz lub dwa na jedzenie i potem szybko zasypia. Ok. Ale pobudki co 1,5 godziny, co 30 minut lub co 5 minut? Boże zlituj się nad matką, która w dzień musi zająć się dziećmi, domem, mężem a często też i pracą. Czemu nikt nie mówi o tym jak bardzo to karmienie wykańcza nerwowo kobietę, która przecież całe serce by temu dziecku oddała, a z drugiej strony wszystkie pieniądze za 5 godzin nieprzerwanego snu. Moja córka śpi ze mną w łóżku, więc przynajmniej nie muszę wychodzić z ciepłej pościeli, ale pobudki co 30 minut to jest jakiś koszmar, ledwo uda mi się zamknąć oczy a ona już płacze i tak przez całą noc, rano jak wstaje, żeby Artura do przedszkola wyszykować to zamiast z uśmiechem go witać to cały dzień mam minę zbitego psa. Dobrze, że kawa jest i jakoś stawia na nogi. Ale czemu nikt o tym nie mówi, że kobiety karmiące potrzebują wsparcia, że nie jest to taka łatwa i przyjemna droga, że czasem z zaciśniętymi zębami i przez łzy karmimy to nasze dziecko bo chcemy dla niego zrobić wszystko co tylko możemy, ale nieraz za to cierpi to starsze lub mąż bo już sił nam nie starcza. 

Wiecie co mnie najbardziej wkurza? Że nie ma dla nas zrozumienia, ogólnie dla matek, bo przecież kobiety które podają dzieciom butle też muszą w nocy wstawać, to tak nie jest cudownie jak się wydaje, dać wieczorem butle i masz spokój. Nie. Wkurzam się na osoby, które mi mówią, no ale przecież położysz się wtedy i nic nie robisz, co cię męczy. Nosz kurde, mam ochotę takiemu komuś przywalić albo najlepiej zafundować kilka miesięcy takich przerywanych nocy z godzinnym ciągnięciem cyca. I najlepsze: nie pracujesz to w dzień możesz odespać na drzemce dziecka, taaaaaaaaaaaaa a obiad to się sam ugotuje, a w domu się samo posprząta.

Ja już czasem po takiej nocy sobie rady nie daję. Jak mam się cieszyć z tego co jest, jak ja tylko myślę jaka jestem wkurzona z tego zmęczenia. Na dodatek pochłaniam litry kawy i kilogramy czekoladek no bo jakoś tą energie organizmowi trzeba dostarczyć, a tak najłatwiej. I koło się zamyka, nie akceptujemy siebie, swojego ciała, wkurza nas cała sytuacja i mamy ochotę uciec jak najdalej. Ja w te gorsze dni czuję się jak więzień w areszcie domowym, któremu nie wolno przekroczyć progu domu bo zaraz włącza się alarm. A jeszcze niech ktoś nam dowali i powie, że to nienormalne, żeby roczne dziecko tak często się w nocy budziło, albo że utuczymy je i później na nas będzie zganiać, że jest małym grubaskiem, albo lepiej że my temu dziecku jeść nie dajemy i cały czas głodne chodzi. Nic tylko walnąć sobie kulkę w łeb.

Wicie jaki jest najcudowniejszy widok, który koi serce każdej matki? Śpiące dziecko. Widok tego spokojnego aniołka, wynagradza nam wszystkie nieprzespane noce, ból piersi i wory pod oczami. Przy pierwszej drzemce Antosi nagle wszystkie moje nerwy, złości i smutki ulatują gdzieś daleko.

Mówmy, że karmienie piersią jest cudowne, że warto to robić jak najdłużej, ale też wspierajmy te kobiety, nie hejtujmy ich w internetach, bo tak najprościej. Jeśli mówią, że im źle po nieprzespanej nocy to wesprzyjmy miłym słowem, a nie dołujmy jeszcze bardziej, mówiąc że innym się świat wali na głowę a ona tu na nocne pobudki narzeka. Ponarzeka chwilę, zobaczy że i inne mamy tak mają, zrobi jej się lżej na sercu popatrzy na tego śpiącego aniołka i uśmiechnie się do siebie, a jak ją zhejtujesz to ręce jej opadną i nawet uśmiech dziecka jej nie ucieszy. 



Zobacz Również

0 comments

Archiwum