Szczęście to coś o czym często zapominamy

11:45




Śpiące dziecko to najcudowniejszy widok dla mamy. Nie ważne czy trwa dwie godziny czy pięć minut, to nie ma znaczenia bo i tak przez ten czas nie potrafimy oderwać oczu od naszego małego aniołka. 

Antosia to nocny ssak i w nocy nic nie umie jej lepiej uśpić niż moja pierś, w zasadzie to śpi tylko podpięta pode mnie. Jest już tak od ośmiu miesięcy, noc w noc, raz budzi się częściej raz rzadziej, typowe dziecko, które potrzebuje się przytulić. Od jakiegoś czasu totalnie mi to nie przeszkadza, w dzień nie mam żadnego problemu z uśpieniem jej. Ma swoje stałe pory drzemki i wystarczy, że położę ją do łóżeczka, dam smoczka, włączę szumiącego misia, chwilę przy niej posiedzę i śpi. Od początku Antosia była przyzwyczajona, że przy usypianiu jej coś szumi, widziałam, że ją to uspokaja i włączałam jej szum odkurzacza na moim telefonie. Tak, tylko żebyście widziały co się działo, gdy wtedy nie daj boże zadzwonił, albo zaczęło brakować baterii, całe usypiania brało w łeb. Jak tylko coś szumi to młoda odpływa, ale ja się jej wcale nie dziwie, bo do tej pory mam tak, że jak ktoś w domu odkurza, a ja wtedy leżę to od razu chce mi się spać, czy tylko ja tak mam? Ja do tej pory nie mogę zrozumieć dlaczego nie kupiłam whisbear - szumiącego misia dużo wcześniej, tylko przez tyle miesięcy męczyłam się z telefonem. Szumiący miś nie tylko szumi, ale też jest świetną przytulanką, do tego ma magnesy w łapkach i można go położyć chyba wszędzie, w wózku też się sprawdza. Ten który my mamy ma czujnik płaczu, trochę się nawet zdziwiłam, że jest taki czuły, wystarczy że Antosia się poruszy a on się włącza. Jak dla mnie to jest duża zaleta, bo dzieci często przebudzają się tylko na chwilę i jeśli widzą, że wszystko jest tak jak przy zasypianiu dalej spokojnie idą spać. Poza tym szum sam się wyłącza a po obudzeniu Antosia chwilę się nim pobawi i nie woła mnie od razu, żebym wzięła ją na rączki.


Ale nie o tym chciałam dziś pisać, dziś chcę wam napisać jak totalnie przestało mi przeszkadzać, że moje dziecko jest podpięte pode mnie całą noc, a raczej jak to polubiłam. Pisząc bloga i udzielając się w sieciach społecznościowych mam okazję rozmawiać z różnymi mamami o ich dzieciach, jedne od urodzenia przesypiają całe noce, inne śpią tylko w ramionach swojej mamy, a jeszcze inne nie mają nawet tej możliwości bo noce spędzają w szpitalu. Nieraz żaliłam się, że Antosia ma drzemki 30 minutowe albo, że po nocy wstaję z łóżka z potwornym bólem pleców od spania w jednej pozycji, każdy czasem lubi się pożalić lżej nam się robi przez to na sercu, ale wtedy zaczęły odzywać się dziewczyny, które pisały, że mi zazdroszczą tych nieprzespanych nocy bo one mogły by całymi tygodniami nie spać, byle by mieć przy sobie zdrowe, choć marudzące dziecko. Dzięki rozmowom z kilkoma z nich doceniałam te moje nieprzespane noce i zaczęłam całkowicie inaczej je dostrzegać. 

Kilka dni temu Antosia po raz pierwszy w nocy płakała, ale to był taki płacz kiedy matka nie wie już sama co ma robić, ani dostawianie do piersi nie pomagało, ani tulenie i noszenie na rękach, z tej bezsilności chciałam siąść i płakać razem z nią. I mimo, że już dużo wcześniej to wiedziałam to tej nocy byłam pewna, że

Kocham tą małą rączkę, która nie pozwala mi się odsunąć nawet na dziesięć centymetrów dalej i odwrócić się plecami. Uwielbiam słuchać ten spokojny, rytmiczny oddech, patrzeć na to małe idealne ciałko, które leży bezpiecznie obok mnie. Uwielbiam te nasze poranki, kiedy otwieram oczy i widzę tą rączkę sięgającą do mojej buzi i ten cudowny uśmiech, którym mnie wita. 

Ciężko jest kiedy jesteśmy niewyspane i ponarzekać po takiej nocy mamie, siostrze czy znajomej jest ok.  Kiedy jest wszystko dobrze, trudno nam to docenić to co mamy. Tak jest i tyle. Czas szybko mija i zaraz te nieprzespane noce będą tylko wspomnieniem a ja będę prosić Antosię, żeby się do mnie przytuliła. Kiedy dziecko jest chore nagle wszystko to co nam się wydawało ważne przestaje mieć znaczenie i liczy się tylko to, żeby móc ulżyć w bólu swojemu dziecku. Każdej nocy kiedy Antosia budzi się po raz nasty cieszę się, że mogę do niej wstać, przytulić i uspokoić. Kiedy do mnie to wszystko dotarło nieprzespane noce przestały mnie męczyć bo wystarczy, że pomyślę, że mogło by być inaczej, że mogło  by nie być mojej małej córci i te noce nabierają innego znaczenia. 

Mimo, że czegoś codziennie mi brakuję, bo ciągle człowiek chce więcej niż ma i mimo, że czasem ponarzekam na to moje życie, to dziś mogę powiedzieć JESTEM SZCZĘŚLIWA! Z tymi nieprzespanymi nocami i workami pod oczami, bo mam ją przy sobie i mogę tulić do woli. 

szczęście to coś o czym często zapominamy

Szumiący miś np. TU i TU
Prześcieradło, kocyk i podusia to Pinknomore



Zobacz Również

0 comments

Archiwum