Po co nam ten papier?

19:16


Ten scenariusz ma wspólny mianownik. On poznaje ją. Ona spotyka jego. Zakochują się od pierwszego wejrzenia bądź po czasie. Spotykają się. Najpierw w napięciu odliczają wspólnie spędzone tygodnie bez ani jednej kłótni. Potem w zniecierpliwieniu czekają na pierwszą rocznicę. Dobrze im razem.

Kolejne sceny pisze życie. Może zbytnia zgodność charakterów? Może lepsza partia? Może po prostu wypaliło się i zostaną przyjaciółmi? Nie dramatyzujmy. Są razem. Dobrze im.

Mijają lata. Mieszkają razem. Jak stare dobre małżeństwo kłócą się o czas spędzony w łazience, pilota, skarpety na podłodze. On robi karierę, ona kończy studia. Tak leci.

Mija kolejny rok, potem drugi. Pragną dziecka. Łaskawy scenarzysta obdarza ich cudnym maleństwem. Czas zaczyna lecieć jeszcze szybciej. Kupka, pampersik, siku, nocniczek… a potem mały szkrab sam korzysta z toalety. Zrobiła się już mała kolejka do kibla.

Mały zamknął się w łazience. Siedzi na sedesie. Pod drzwiami łazienki stoją zdenerwowani rodzice. Bo ojcu się chce, a nieumalowanej matce spieszy się do pracy.

- Długo jeszcze?

- Tak, tatusiu.

- Chryste Panie! Pospiesz się, bo muszę na kibel!

- Dobrze, tatusiu.

- Synku, słuchaj, mamusia ci pomoże. Siiiiiiiiii, psi, psi, psi, psi, siiiiiiiiiiiiiiiiku, siiiiiiiiiiii.

- Chryste, Gośka przestań, bo zaraz się zsikam!

- No co?! Przecież mu pomagam…. Psiiiiiiii, siiiiiiiii…. No co?! Co tak patrzysz? Stało się coś? Co masz taki wytrzeszcz? Źle się czujesz? Synu, pośpiesz się, bo tata zaraz nie wytrzyma!

- Gośka?!

- No?

- A może byśmy się tak pobrali?

Gośka w pracy skupić się nie może. Myśli, co go tak nagle naszło. Temat ślubu jakoś zawsze się tak ślimaczył za nimi. Rozważa wszystkie za i przeciw. Przecież dobrze im razem. Czy ten ślub coś zmieni?

Dalszą część napisze życie.

Albo Wy!

Proszę napiszcie, jak powinna postąpić Gosia? Jak wyobrażacie sobie dalszą część tej historii? Czy ślub to faktycznie tylko papier?


Pozdrawiam, Dorota



Zobacz Również

0 comments

Archiwum