Krzesełko do karmienia ChildHome Lambda 2 oraz przepis na kostki z kaszy manny

13:22

Antosia ma już prawie 8 miesięcy i coraz więcej dostaje posiłków innych niż moje mleczko. Próbuję nie ograniczać się do jednej metody podawania jej pokarmów, nieraz dostaje zupki i karmię ją łyżeczką, a innym razem daję coś do rączki, żeby sama mogła nauczyć się jeść.

Nie stosuję cały czas metody BLW ponieważ to wiąże się z mega bałaganem i musowym myciem całej panny i przebraniem ubranek. Nie ważne jak zabezpieczę ją śliniakami i tak znajdzie sposób, żeby się cała wysmarować. Ale to właśnie jest w tej metodzie najfajniejsze, że dziecko samo uczy się brać jedzenie w rączki i trafiać do buźki. Tak jak wam pisałam tu, nigdy nie dawałam jej papek, a sorry - próbowałam jej dwa razy dać słoiczek, ale krzywiła się i wypluwała, dlatego więcej razy nie dałam. Na początku bałam się jej podać np, ugotowanej marchewki do rączki, dlatego tarłam jej na tarce na grubych oczkach i dawałam w miseczce. Wprawdzie mało co lądowało w buźce ale wiadomo, że dziecko musi się wszystkiego nauczyć, teraz zdecydowanie lepiej jej to idzie. 

Niezbędne przy karmieniu dziecka jest krzesełko. Antosia miała już jedno po swoim bracie, takie plastikowe w brązowe misie, kupione trzy lata temu na allegro. Spełniało wszystkie swoje funkcje i jestem zdania, że takie krzesełka też są fajne, ale przy córce mam taką potrzebę otaczania jej i siebie rzeczami, bardziej dziewczęcymi i takimi które poza technicznymi aspektami będą też cieszyć nasze oczy. Jak tylko zobaczyłam krzesełko ChildHome zapragnęłam go mieć dla Antosi, w sumie nie tylko dla niej bo mam w planach kupno takiego krzesełka też dla Artura, ale najpierw chciałam sprawdzić na Antosi czy faktycznie jest tego warte. 

Od kiedy mieszkamy w swoim domu moimi ulubionymi kolorami są biel i szarość, to one przeważają w naszych wnętrzach, dlatego krzesełko wybrałam w kolorze białym, chociaż dostępne są jeszcze w pięciu kolorach. I gdybym nie miała białych mebli w domu pomyślała bym pewnie tak jak teraz większość z was, że białe krzesełko do karmienia dziecka zaraz okaże się kolorowe, bo większość plam po jedzeniu z niego się nie zetrze. To krzesełko jest drewniane, więc i ja miałam takie obawy, ale na blacie jest plastikowa tacka, którą można zdjąć i umyć, do tego z krzesełka wszystko ładnie się zmywa, nawet marchewka. Ale ja zaczęłam tak od środka, a najważniejsze w tym krzesełku jest to, że...




Rośnie wraz z dzieckiem, położenie siedziska i podnóżka można ustawić na różnych poziomach i dostosować do wysokości naszego dziecka lub do siebie, bo to krzesełko przeznaczone jest nie tylko dla dzieci ale też i dorosłych i to jest największy jego plus, a regulacji można dokonać bez użycia narzędzi, wystarczy nacisnąć klipsy i przełożyć w dowolne miejsce. Krzesełko będzie używane przez cały czas, a nie tylko przez kilka miesięcy, tak jak to było w przypadku naszego plastikowego krzesełka, w którym Artur szybko przestał siadać bo się zrobiło za małe i wolał na zwykłym krześle przy stole. Krzesło przy stole było za niskie, więc trzeba było podkładać poduszki, a mając to krzesło spokojnie mogę go dostosować do każdego, tak żeby mógł wygodnie zjeść posiłek  przy stole. Siedzisko jest szerokie i przetestowane przeze mnie więc mogę potwierdzić, że siedzi się na nim bardzo wygodnie. Co jest jeszcze fajne w tym krzesełku? Jeśli blat nie jest nam w danej chwili potrzebny jednym kliknięciem możemy go odpiąć i przełożyć do tyłu, uważam że jet to fajna i przydatna funkcja. Do tego krzesełko standardowo ma pasy, dzięki którym nie musimy się obawiać, że nasz maluch ześlizgnie się nam pod blatem. 

Krzesełko jest bardzo solidnie wykonane, mamy pewność że nic nam się nie rozleci. Jedyną jego wadą i nie wadą, bo przecież to jest zwykłe krzesło, jest brak kółek. Może to wydawać się śmieszne, ale nieraz te kółka i możliwość przesunięcia krzesełka wraz z dzieckiem jest bardzo przydatne. Z tym krzesłem tak nie zrobimy, musimy go po prostu przenieść. Czy cena jest wadą? Myślę, że cena jest adekwatna do jakości i dizajnu, jest to stylowe drewniane krzesło, które zostanie w naszym domu już na lata. Jestem przekonana, że świetnie sprawdzi się też jako krzesełko przy biurku. 


A co dobrego wcina Antosia? To są kostki z kaszy manny. O tyle jest to fajne danie, że pasuje na śniadanie lub kolację i na obiad np. zamiast ziemniaczków lub do zupki. Można je podawać dzieciom które nie są uczulone na gluten, praktycznie już po 7 miesiąca życia, kiedy nasze dziecko już nie raz miało okazję spróbować kaszę mannę. To bardzo fajny przykład posiłku stosowany w metodzie BLW, miękki i w kawałkach które bez trudu można wziąć w rączki.

KOSTKI Z KASZY MANNY

  • 4 łyżki kaszy manny
  • 1/2 łyżeczki masła
  • 1 łyżeczka posiekanego koperku
Do garnka wlewamy 1/2 szklanki wody i zagotowujemy, kaszę mannę mieszamy z 1/2 szklanki wody i zawiesinę wlewamy do gotującej się wody w garnku. Gotujemy aż kasza rozmięknie około 2 minuty, a pod koniec dodajemy masło i koperek. Kasza zrobi się gęsta i taką masę wylewamy do zwilżonego chłodną wodą naczynia rozsmarowując na grubość około 1 cm. Gdy kasza manna zastygnie wykładamy na talerzyk i kroimy nożem zwilżonym gorącą wodą. Gotowe :)

Krzesełko we wszystkich kolorach możecie zobaczyć TU
Talerzyk z bezpiecznej dla dzieci melaminy i śliniaczek TU



Zobacz Również

0 comments

Archiwum