Za kółkiem

09:08


Ostatnio byłam świadkiem całkiem zabawnej sytuacji:

Przygotowania w domu pana młodego. Dzwoni telefon. Pan młody odbiera.
- Halo?
- Tak, dzień dobry, kierowca z tej strony. Wie pan co, nie wiem jak dojechać. Błądzę. Jadę bez nawigacji. Jestem… (podaje lokalizację )Jak dalej? Proszę mnie pokierować.

W tej sytuacji nie byłoby nic niezwykłego. Z tym, że oczy pana młodego zrobiły się wielkie i wyłupiaste niczym pięć złotych. Rozdziawił usta i z niedowierzaniem w głosie, nadal trzymając słuchawkę przy uchu, rzekł:

- Mamo… (tu nastała długa pauza podkreślająca dramatyzm sytuacji). Kierowca to baba.

Biedny pan młody chyba zaczął wątpić w to, czy w ogóle dojedzie do przyszłej małżonki. Czy pani szofer w ogóle trafi na miejsce? Czy ona w ogóle potrafi jeździć tym zabytkowym Oldsmobile Starfire? A co najważniejsze… Kobieta będzie otwierała przed nim drzwi samochodu?

Z zadumy i kompletnego odrętwienia przyszły małżonek zostaje wyrwany przez swoją mamę:

­- No pokieruj ją… Ona czeka.

Pani szofer punktualnie dojechała na miejsce.

Coraz częściej spotykam kobiety za kółkiem weselnych samochodów, choć muszę przyznać, że to nadal rzadkość. Niezmiernie mi się to podoba. Panie w czarnych obcisłych spodniach, białych bluzeczkach w groszki lub z czarnymi aplikacjami… Świetnie podkreślają elegancję ślubnych aut. Mam wrażenie, że dodają im klasy.

Dodatkowo… Cóż… Zaprzeczają temu durnemu i nadal aktualnemu stereotypowi  - że kobiety nie potrafią jeździć.

Buziaki!
Dorota



Zobacz Również

0 comments

Archiwum