Kosz Mojżesza - czy warto kupić?

22:32


Wiem, że kilka z was czekało na ten post już od dawna, ja z nim zwlekałam tak jak z przeniesieniem Antosi do własnego łóżeczka. Czy warto kupić kosz Mojżesza na te kilka pierwszych miesięcy i czy wart jest swojej ceny? A może to zupełnie zbędny wydatek?

Dla Artura kosza nie miałam, uważałam to za zbędny wydatek, tym bardziej, że takie kosze nie są tanie. Miałam nadzieję, że syn od początku tak polubi swoje piękne duże, białe łóżeczko, że nie będzie miał ochoty spać gdzie indziej. O tym jak bardzo się myliłam przekonałam się już kilka dni po przyjeździe ze szpitala. Artur był dzieckiem które z rąk nie dało się odłożyć nawet jak spał, a każda próba kończyła się wybudzeniem, więc trzymałam go tak nieruchomo aż cierpły mi ręce a ból pleców nie dawał się znieść. Jedynym sposobem, żeby usnął inaczej niż na rękach było wożenie wózkiem, w dzień ok. ale w nocy? Chyba jak większość mam, które nie mają kołyski wnosiłam wózek do domu i kładłam Artura spać do wózka, a wózek stał obok łóżka tak, żebym w każdej chwili mogła nim potrząsną nie wychodząc z łóżka. Spać w jednym łóżku we trójkę się bałam, więc to nie wchodziło w grę i tak męczyłam się z myciem kółek po każdym spacerze i wnoszeniem wózka na pierwsze piętro. Jakaś masakra! 


Po doświadczeniach z pierwszym dzieckiem wiedziałam, że przy drugim muszę spróbować jakoś sobie to życie ułatwić, dlatego kosz Mojżesza był moim wyprawkowym must have. Kwestia była tylko czy kupić nowy czy używany. Cena nowych koszy powalała mnie z nóg i nadal twierdzę, że to bardzo duży wydatek, tym bardziej, że musimy kupić wtedy bardzo dużo rzeczy dla naszego dzidziusia, dlatego postanowiłam kupić używany i wylicytowałam go na allegro. Nasz kosz jest firmy Mamas&Papas, produkty tej firmy są dobrej jakości, więc byłam pewna, że gdy otworzę paczkę nie zobaczę jakiegoś cienkiego, rozwalającego się kosza. Takie produkty jeśli są z dobrej firmy nie zużywają się przez długie lata, dlatego spokojnie można kupić używany i być pewnym o to że i nam posłuży jeszcze długo, a po naszym dziecku jeszcze następnemu. 


Zalety kosza Mojżesza:

1. Lekki - Dzięki temu że jest lekki i nieduży można go szybko i łatwo przenieść w każde miejsce. Dzieci w pierwszych miesiącach życia bardzo lubią ciasnotę, która przypomina im bezpieczny brzuszek mamy, przy Arturze tego nie wiedziałam, a Antosia uwielbia być otulana i do tego nakrywa sobie twarz pieluszką. Kosz wędrował z nami po całym domu, jak Antosia była malutka spędzała w nim większość dnia.

2. Stojak na kosz może być na biegunach - my właśnie taki mamy. Bardzo chciałam, żeby kosz był również kołyską, żeby łatwiej można było uśpić córkę bez noszenia na rękach. Do stojaka spokojnie wejdzie też gondola od wózka, więc jeśli cena kosza jest dla was za duża możecie kupić sam stojak i wkładać tam gondolę, przynajmniej nie będziecie musieć wnosić całego wózka. 

3. Kosz jest przewiewny - dzięki temu że jest wiklinowy jest przewiewny, a dziecko się w nim nie poci.

4. Uchwyty - budkę można bez trudu zabrać z nami w podróż lub na podwórko, uchwyty są bardzo mocne.

5. Poszycie/obszycie - fajne w koszu Mojżesza jest to, że dzięki obszyciu możemy łatwo zmienić jego wygląd i dopasować do naszego stylu, a jeśli lubimy naturalną wiklinę i nie chcemy jej niczym przykrywać wystarczy sam materacyk. Pokrowiec można sobie samemu uszyć w dowolnym kolorze.

6. Wielkość - rozmiar jest jednocześnie zaletą kosza Mojżesza i jego wadą, bo dzięki temu że jest nieduży zmieści się nawet w niewielkim pokoju przy naszym łóżku i spokojnie można z nim wędrować po całym mieszkaniu. Z kolei przez to że ma niewielkie rozmiary starcza tylko na kilka pierwszych miesięcy i dziecko dosyć szybko z niego wyrasta. Ile tak na prawdę będzie służyć dziecku? Wszystko zależy od dziecka, od tego jak szybko rośne i jak bardzo jest ruchliwe. Antosia ma już 6 miesięcy a jeszcze w nim śpi, ale nie przekręca się w nim na brzuch i nie próbuje siadać, dlatego nie martwię się że z niego wypadnie, do tego na ostatnim mierzeniu miała 71 cm, więc kosz nam już służy bardzo długo. 

Wady kosza Mojżesza:

1. Wysoka cena - to jest największa jego wada, która potrafi odstraszyć.

2. Wielkość 

Pierwszą wadę skutecznie wyeliminowałam, a drugą chyba też, bo na prawdę bardzo długo nam kosz służy. Ja jestem nim zachwycona i nie mogę się z nim rozstać tak mi wygodnie. Polecam każdej mamie, jest wart swojej ceny. 

Przede wszystkim jest Ci z nim bardzo wygodnie, dziecko możesz w każdej chili mieć przy sobie, w nocy to bardzo ważne bo i tak mało śpisz, a dzięki niemu nie musisz wstawać z łóżka, wystarczy, że wystawisz ręce i już masz dziecko przy sobie. Twojemu maluchowi jest tam wygodnie i czuje się bezpiecznie, łatwiej usypia bo nie rozprasza go otoczenie. Zresztą zobaczcie na zdjęcia, ściągnęłam je z mojego instagrama, jeśli nas tam obserwujesz to wiesz że ten kosz skradł nie tylko moje serce ale i Antosi.

A kiedy dziecko z niego wyrośnie możecie go sprzedać, więc w sumie nie wychodzi tak drogo. Ja jestem drugim właścicielem a bardzo dużo osób pyta kiedy go sprzedam. Uwierzcie mi ja go tak uwielbiam, że go sobie zostawię chyba nawet jako dekorację w pokoju Antosi, chociaż znając życie szybko stał by się składzikiem na zabawki lub ubranka. 

kosz mojżesza

A wy macie dla swoich dzieci kosz Mojżesza? Używałyście lub chcecie kupić?



Zobacz Również

0 comments

Archiwum