Co z tymi stopami?

19:56


Temat nieco śmierdzący. Bez mydlenia oczu przechodzę od razu do sedna. Jak wytrzymać na obcasach przynajmniej do oczepin? Co zrobić, żeby buty nie obtarły, nie cisły? Czyli jak zapewnić naszym stopom, i przy okazji nam samym, najwyższy poziom komfortu?


Państwo Młodzi prezentują różne podejścia do tematu:

PODEJŚCIE LUZACKIE (bardzo rzadko spotykane) 

prezentuje osoba, która problemem przyciasnego obuwia nie przejmuje się wcale. Co ma być, to będzie. Buty zawsze można zdjąć i bawić się na bosaka. A że suknią będzie się zamiatało parkiet? Co tam?! Ona bawi się na całego i nic nie zepsuje jej tej nocy.

PODEJŚCIE PRAKTYCZNE 

cechuje osobę, która podjęła wszystkie kroki w celu zapewnienia  sobie całkowitej wygody. Pani młoda wybiera buty na niskim obcasie, z paseczkiem zapinanym na klamerkę. Jeśli młoda decyduje się na bardziej „szałowe” obuwie i wysoką szpilkę, to często prezentuje również…

PODEJŚCIE MOCNO ZAPOBIEGLIWE

Państwo młodzi starają się rozchodzić buty przed weselem maszerując w nich po mieszkaniu. Pan młody nakłada w tym celu dodatkową parę grubych skarpet, aby buciki jak najbardziej się rozbiły. Pani młoda napełnia woreczek śniadaniowy wodą, robi supełek, wkłada do buta. Tak przygotowane arcydzieło wędruje do zamrażarki. Woda zamarza i rozciąga bucik. Po tych zabiegach państwo młodzi myślą, co dalej? W weselnych bucikach maszerują na podwórko i chodzą po betonie aby trochę zetrzeć i zmatowić śliskie podeszwy. Przy okazji wpadają do apteki i kupują zestaw plastrów i wkładki silikonowe. Skoro już są na mieście, to wędrują do obuwniczego po buty na zmianę. Ostrożności nigdy za wiele.

PODEJŚCIE HARDCORE

Państwo młodzi idą na żywioł. Żyje się raz. Szpilka do nieba wysmukla i dodaje centymetrów. Modny męski bucik idealnie podkreśla stylowy garnitur. Buty „na baczność” w pudełkach czekają na ten sądny dzień. Tylko świadkowa tak całkowicie awaryjnie wkłada do torebki zamrażacz w spray’u.  Podwędziła go swojemu chłopakowi sportowcowi. W razie bólu i otarć znieczuli im stopy tym specyfikiem. Może jakoś wytrzymaj ą do końca. Przezorna świadkowa uważa i nie nadużywa zamrażacza. Sama kiedyś przesadziła i czucie w małym paluszku u nogi powróciło dopiero po dwóch tygodniach. Ale sylwester przetańczyła na piętnastu centymetrach. A co!? I na weselu Anki też szpilek nie ściągnie. Wszak trzeba się jakoś prezentować ;)

Pozdrawiam,

Dorota


P.S. Uważajcie z tym zamrażaczem. To, że nie odczuwamy bólu wcale nie oznacza, że stopa nie cierpi. Stosujcie rozsądnie J



Zobacz Również

0 comments

Archiwum