See Bloggers i morze

14:49


Morze, piasek i my. Bardzo nam brakowało takiego odpoczynku, odskoczni od codzienności i zmiany klimatu. Głównym powodem naszego wyjazdu nad morze było See Bloggers na który bardzo chciałam jechać, a przy okazji mogliśmy pobyć też trochę ze sobą w zupełnie innym otoczeniu. Największe spotkanie blogerów w Polsce o tematyce głównie biznesowej, czyli jak nie dać się wykorzystać firmom za tzw. dary losu i co zrobi żeby osoba która zajrzy na naszego bloga chciała z nami zostać na dłużej.

Jestem zadowolona, że pojechałam na to spotkanie, ale głównie dlatego, że poznałam tam kilka bardzo fajnych i otwartych dziewczyn, z którymi na co dzień spotykam się w wirtualnym świecie, a nie dlatego że w końcu ktoś powiedział głośno, że blogowanie to praca i można na niej zarobić. Wykłady znanych blogerów bardzo mnie zmotywowały do działania, ale też otworzyły oczy na to, że największą popularność zdobywają ci, którzy nie boją się pokazać swojej prywatności, czyli im więcej swojego życia pokażemy tym więcej zdobędziemy czytelników. Takie reality show dzisiejszych czasów. No cóż taka prawda, chcemy jak najwięcej wiedzieć co się dzieje u naszych sąsiadów, co mają w domu i jak im się wiedzie. Ja pokazuję tyle ile uważam za słuszne, kilka szczegółów z naszego życia, a oprócz nich jest tysiąc innych momentów, które są tylko nasze. Mój blog jest swojego rodzaju pamiętnikiem chwil które chcę zapamiętać lub myśli, które są teraz takie a za parę lat mogą być zupełnie inne. Chcę to wszystko pamiętać, a pamięć jest krótka i to co nam się wydaję że zostanie w naszej głowie na długie lata znika z niej jeszcze szybciej niż się pojawiło, a zdjęcia pozwolą zatrzymać te chwile także dla dzieci, bez bloga nie było by ich aż tyle. 

Cieszę się, że mam kilka stałych czytelniczek i nie chcę na siłę zdobywać popularności, chcę żeby pisanie bloga sprawiało mi przyjemność, a moim czytelnikom fajnie się go czytało. Jedno wiem na pewno, chcę się rozwijać i ulepszać to co lubię robić i co sprawia mi ogromną satysfakcję. Wy dodajecie mi sił, każdy lajk na facebooku, każde udostępnienie wpisu i każdy komentarz na blogu, nawet jeżeli to tylko uśmiechnięta buźka, pokazuje mi że to co robię wam się podoba. Bez Was ten blog by nie istniał, a ja pewnie nie rozwijałabym swojej pasji do fotografii, ani nie miałabym okazji do rozmów z fantastycznymi kobietami, które piszą do mnie prywatne wiadomości. 

Powiem Ci jeszcze dlaczego tak ważny jest dla mnie każdy lajk i komentarz, blogowanie wymaga dużo czasu, to nie tylko napisanie kilku słów, to przygotowanie się do sesji zdjęciowej, a jak pewnie wiesz dzieciakom jest cholernie trudno zrobić dobre zdjęcie, potem trzeba zrobić selekcję i z tych kilkudziesięciu wybrać kilkanaście i obrobić, a dla początkującej osoby to kilka godzin pracy. Blogowanie to też udzielanie się w mediach społecznościowych, odpowiedź na maile, komentarze i mnóstwo innej pracy. Jeśli jest się poczytnym blogiem można na tym zarobić sporo kasy, a dla mnie, niszowego blogera najbardziej wartościowy jest właśnie ten lajk, który mówi mi o tym, że doceniasz moją pracę, fakt jest to najlepsza praca (jeśli się na niej zarabia) na świecie, bo połączona z pasją i możliwością wychowywania dzieci w domu, ale strasznie trudno jest się w blogosferze wybić i zrobić ze swojej pasji coś z czego można się utrzymać.

Generalnie jeśli się nie ma znajomości z najpopularniejszymi blogerami to bardzo trudno jest dotrzeć do osób, które mogą stać się naszymi czytelnikami, dlatego na See Bloggers   poznałam najlepszych z najlepszych ;) Mamowymioczami Mutrynki Littlehooligansblog  Matka-nie-idealna Mommydraws  Kamperki Nakolkach. 
 I jeszcze jeden blog, wprawdzie nie było tej osoby w Gdyni, ale jest to jeden z moich ulubionych blogów Majuszka

Na koniec oczywiście trochę prywaty, kilka zdjęć z naszego rodzinnego weekendu, bo udało mi się połączyć spotkanie z blogerami i czasem spędzonym z rodziną. Oczywiście bez mojego męża to by mi się wcale nie udało, tak na niego nieraz sobie psioczę pod nosem, ale okazuje się, że jest wspaniałym mężem i cudownym tatą. Babci też przesyłamy buziaka :*


Bez tej dostawki do wózka to było by nam ciężko, Artur szybko się męczy, a cały dzień też nikt nie ma siły nosić go na rękach. Must have na wyjazdy z dwójką dzieci. Taka jak mamy my dostępna jest TU.



Zobacz Również

0 comments

Archiwum