Ile kosztuje perfekcja?

08:00



Perfekcja kosztuje. Właściwie staramy się ją osiągnąć za wszelką cenę. Zwłaszcza, jeśli w grę wchodzi organizacja własnego ślubu i wesela. Już jako małe dziewczynki snujemy ślubne marzenia i plany. Te dotyczące kreacji, fryzury i pantofelków roją się najczęściej. 

Jeszcze na palcu nie błyszczy upragniony klejnot, jeszcze nikt nie wypowiedział magicznego "Czy wyjdziesz za mnie?", jeszcze jesteśmy singielkami, ale z pewnością możemy zabrać głos w debacie na temat: "Moje wesele - jak powinno wyglądać?" Podobna dyskusja cieszyłaby się większą popularnością nawet w starciu z "Mój przyszły mąż- jaki powinien być?" Każda z nas wie, że ideał bywa poza zasięgiem - zawsze taki model jest już zajęty. Natomiast organizacja własnego ślubu i wesela? Jeśli my - panie perfekcjonistki - weźmiemy sprawy w swoje ręce? To musi się udać!

Pada deszcz... Niech to szlag! Nawet buty trzymane od tygodnia na parapecie nie poradziły sobie z zawieruchą. Wiedziałam, że trzeba było zainwestować w Louboutiny. Tanie obuwie nie zaklina pogody. Będę wiedziała następnym razem. 

A będzie następny raz? 

O nie... Mówiłam teściowi, żeby na podwórku kostkę wyłożył! Jak ja mam się przemieścić z drzwi do samochodu nie grzęznąc przy tym w błocie? 
- Kaśka! Trzymaj kieckę z prawej! Eliza! Podnieś wyżej te halki, bo zaraz się wszystko ubabrze! O nie... moje białe balerinki... nie... 

A ja się pytam, jak to gustowne wyjście panny młodej z domu będzie wyglądało na filmie?

- Tato, proszę cię. Tylko jedno zdjęcie grupowe. Nie możesz się dla mnie poświęcić? Dla mnie to pamiątka na całe życie. Po prostu stój i się nie ruszaj! 

Nastrój padł. No chyba, że w Photoshopie doklei się jakiś uśmiech? Czyje zęby będą pasowały?

Nareszcie! Nasz tort. Pomysł z racami był świetny. DJ też nieźle dobrał muzykę. Podjedź bliżej słodziutki, to zaraz cię pokroimy.  Zaraz, czy ja dobrze widzę? Pomarańczowe róże?! Co za dureń...? Czy nikt nie zauważył, że motywem przewodnim jest czerwień? 

A co powiecie na taką rozmowę telefoniczną w dzień zaślubin?

Jak to nie może odpalić? Umawialiśmy się na białego mercedesa, a nie na starego fiata! Panie, mamy sierpień, czterdzieści stopni! Może mój make-up powie panu co sądzi o braku klimy w aucie?! 

A tu jeszcze ksiądz w kościele nie ten, który fajne kazania mówi. I na dodatek ten nowy zabronił ryżem sypać przed kościołem. Race też wypaliły z lekkim opóźnieniem i szampan wygazowany. Po co w ogóle do niego te żelki wsadzili? Fotograf wkurza, bo za bardzo go widać. Jeszcze każe pozować przy tym torcie, ale jak można skoro w oczy kole ten pomarańcz? I nie można się szczerze uśmiechnąć. I ten gorset. Tak. Zdecydowanie za mocno kazałam się ścisnąć. Powinnam go trochę poluzować... 

xo.xo



Zobacz Również

0 comments

Archiwum