Piknik

12:10

Lato. 30 stopni w cieniu, w takie dni najlepiej wypoczywać na plaży mocząc się co jakiś czas w chłodnym polskim morzu. Niestety nas od morza dzielą setki kilometrów i praca taty, tęsknym okiem spoglądamy na zdjęcia tych szczęściarzy, którzy morze mają za oknem, ale nam też udaje się cudownie wykorzystać te gorące dni. Rodzinny piknik to idealny sposób na spędzenie gorącego popołudnia.


Kiedy zaproponowałam Arturowi wypad na piknik bardzo się ucieszył. Ciągle pytał gdzie pojedziemy i co zabierzemy, już przy robieniu kanapek przebierał z nogi na nogę nie mogąc się doczekać kiedy wyruszymy, tak był podekscytowany. W końcu był to nasz pierwszy piknik w tym roku i zarazem pierwszy piknik Antosi.


Mamy to szczęście, że mieszkamy w miejscu, gdzie jest dookoła bardzo dużo lasów i polanek, nie musieliśmy daleko jechać, żeby znaleźć nasze idealne miejsce na spokojne popołudnie ze śpiewem ptaków. Spakowaliśmy naszą matę piknikową, trochę pysznego jedzenia, ulubioną książeczkę Antosi  oraz dobre humory i wyruszyliśmy na nasz piknik. Zdjęcia mówią same za siebie, nie potrzebujemy wczasów ani nad morzem ani w górach, wystarczy nam nasze towarzystwo, żeby świetnie się bawić.


Antosia widzisz samolot? Tam na niebie, widzisz? Nie? 


Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko, a jak dziecko jest szczęśliwe to i mama jest.  

O firmie Lela Blanc pisałam wam już TU, a ponieważ wzór pościeli tak mnie zachwycił postanowiłam dokupić w tym samym wzorze matę piknikową. Całe lato spędzamy na świeżym powietrzu i takie koce okazują się być najlepsze, są duże, łatwo się je składa, są poręczne przy noszeniu, a dodatkowo jedną stronę mają nieprzemakalną i wodoodporną. Ta mata dodatkowo jest delikatnie wypełniona, a przez to wygodniejsza do leżenia na niej i można ją prać, co przy takich łakomczuchach jak mój Artur jest dużą zaletą. 


Mata piknikowa, poduszeczka oraz koszulka Artura dostępna w Lela Blanc

Zdjęcia Gołębiowski Photo



Zobacz Również

0 comments

Archiwum