Jeden dzień zmienił całe moje życie

15:35

Cofam się myślami cztery lata wstecz. Nasze wakacje, promienie słońca ogrzewają nasze ciała, jesteśmy tylko my i tylko dla siebie, trzymamy się za ręce i chcemy, żeby te chwile trwały wiecznie. Jesteśmy w sobie tacy zakochani i nic poza nami się nie liczy. Tak bardzo pragniemy siebie, że całkowicie nie myślimy o tym co będzie kiedyś, jesteśmy tylko tu i teraz.



Pamiętam wyczuwalny stres w twoich ruchach i mowie, ale myślałam, że jest to spowodowane strachem przed lataniem. Pamiętam jak przytuleni lecieliśmy balonem i podziwialiśmy cudowne krajobrazy. To były wspaniałe chwile i nie mogłeś wybrać lepiej. Myślałam:świat jest piękny, mam przy sobie mężczyznę którego kocham, całe życie przed sobą i mnóstwo wspaniałych wspólnych chwil. Właśnie wtedy przede mną ukląkłeś i w tym balonie spytałeś czy zgodzę się zostać twoją żoną.


Rok później, tego samego miesiąca, patrzyliśmy sobie w oczy i wypowiadaliśmy słowa przysięgi, że już do końca na dobre i na złe. W te kilka minut czułam się bezpieczna i spokojna, myślałam tylko o tym jak bardzo kocham. Nigdy w życiu ani przed ani po nie byłam taka pewna jak wtedy. 

Ten dzień wspominam jako jeden z tych najlepszych. Jedyny dzień w życiu w którym od rana wiedziałam w co się ubiorę, to dobrze, że tak jest, bo w głowie myśli krążą cały czas czy to ten, czy wszystko się uda tak jak było zaplanowane i żeby kroków nie pomylić przy pierwszym tańcu. Dzień który pamięta się przez długie lata i w myślach odtwarza minuta po minucie, a uczucia były tak czyste i silne, że jest się pewnym że już będzie tak zawsze. 


Trzy lata minęły tak szybko, jak mrugnięcie okiem. Każdy rok był inny i przynosił inne doświadczenia, którym musieliśmy wspólnie stawić czoła. Dziwne jest to wspólne życie po tym dniu, tak zupełnie inne niż przed i inne niż były nasze wyobrażenia. Przez te lata śmialiśmy się, płakaliśmy ze śmiechu, smutku i złości, kłóciliśmy się nieraz tak, że talerze leciały z rąk, a naszych "rozwodów" chyba nie da się policzyć na palcach rąk. Były takie dni, że w kosmos chciałam cię wysłać i nienawidziłam z całych sił. Były takie dni, że kochałam tak, że dech zapiera i serce nie może znaleźć swojego rytmu. Ale zazwyczaj jest tak, że wiem że kocham, ale brakuje czasu na przytulenie i czuły gest, jest tak, że życie codzienne ma swój rytm, bez wzniosłych słów i dowodów miłości. I ja i ty wiemy, że miłość jest, że nic bez siebie warci nie jesteśmy, ale życie jest jakie jest, zupełnie zwyczajne i przyziemne. Pewnie dlatego przez te lata docieraliśmy się i walczyliśmy o swoją pozycję. Nikt nam w końcu nie powiedział, że jeden dzień zmieni całe nasze życie, że będzie aż tak trudno, że życie to nie wakacje ani lot balonem. To nieustanny kompromis i ciągła walka o szczęście. 

Te trzy lata były wstępem do reszty naszego wspólnego życia. I dobrze, że są te złe dni, że czasami nie lubię ani ciebie ani naszego życia, bo dzięki takim chwilom bardziej doceniam te dobre i szczęśliwe. Chyba o to chodzi w życiu razem, żeby nie było ciągle tak samo, nudno i zwyczajnie, potrzebna jest walka, żeby podtrzymać tą płonącą iskrę, żeby było wiadomo, że nam zależy, że chcemy walczyć o tą naszą miłość którą sobie obiecywaliśmy. 


Jest tak, że momentami tego dnia żałuję,ale patrzę na te dwie uśmiechnięte buźki bawiące się z mężczyzną, którego wybrałam na ich ojca i sobie przypominam tą pewność, którą czułam i wiem, że na końcu tej drogi, gdy spojrzę wstecz, pomyślę, że nasze życie było cudowne i takie jakie chciałam, bo nie liczy się to, żeby spełniła się każda moja zachcianka w danej chwili, liczy się to, żeby cała nasza rodzina była szczęśliwa, a nie tylko jednostka. 

A który dzień zmienił wasze życie? 



Zobacz Również

0 comments

Archiwum