Jak poskromić złośnika

12:19


Scenka jaką przeżywam każdego dnia w domu, w sklepie, na placu zabaw, itp.

Dziecko: Mama daj cukierka (zabawkę, lizaka....)

Mama: Nie dam ci, bo zaraz będzie obiad (bo nie mam, nie mam pieniążków.....)

D: Ale ja chcę!

M: Ale ja kochanie nie mam.

D: Ale ja CHCĘ, CHCĘ, CHCĘ!

M: No dobrze po obiedzie pójdziemy do sklepu i kupimy.

D: ALE JA MUSZĘ TERAZZZZZ!!!!!


W tym momencie zaczyna się nasz koszmar, czyli dziecko płacze, krzyczy, rzuca się na podłogę, tupie nóżkami, a w końcu zaczyna bić, szczypać, pluć czy co tam ono jeszcze umie robić, byle by tylko dostać to czego chce. A my wytrzymujemy minutę, pięć a potem myślimy sobie: "Przecież to tylko dziecko, jeden cukierek przed obiadem mu nie zaszkodzi, a ten płacz to jeszcze mu wpłynie źle na psychikę". Jakimś cudem cukierek się znajduje i tych pieniążków których nie było, też w magiczny sposób przybywa, a nasze dziecko uśmiecha się triumfalnie i myśli: "A właśnie, że mogę mieć wszystko tu i teraz".

Znacie to? Bo ja aż za dobrze. 


Pierwsze dziecko, synuś ukochany, taki wypieszczony, wypielęgnowany, rodzice chcą, żeby miał szczęśliwe dzieciństwo i to czego my nie mieliśmy - czyli wszystko! Wychowanie bezstresowe? Ależ skąd, a przynajmniej  mi się tak wydaje. Stawiam granice, ale kary stosujemy rzadko, raczej na zasadzie nie byłeś grzeczny, więc nie dostaniesz, ale pomimo, że jestem osobą bardzo nerwową i mało cierpliwą, jestem też mięciutka jak zgniłe jabłko i jak tylko synuś zacznie płakać i robić te swoje minki w stylu: tak jest mi źle i taki jestem nieszczęśliwy, od razu zmieniam zdanie i jest tak jak on chce. Próbuję z tym walczyć, rozmawiać, tłumaczyć, że nie zawsze mamy to czego chcemy, ale z drugiej strony chcę mieć z nim dobry kontakt, taki żeby nie bał się przyjść do mnie i zwierzyć ze swoich problemów. Tylko gdzie znaleźć ten złoty środek, żeby i dziecko było szczęśliwe i my? Tak sobie myślę, może da się bez ciągłych zakazów, nakazów i powtarzania w kółko NIE? Da się?


Można postraszyć Supernianią i modlić się, że zadziała. Tak serio, to jest kilka metod na poskromienie naszego złośnika, które poleca nie tylko Superniania, ale i wiele doświadczonych mam.

10 metod na poskromienie złośnika

1. Ustal zasady panujące w domu

Najlepiej spisać je na kartce i powiesić w widocznym miejscu, nawet jeżeli dziecko nie umie jeszcze czytać, będzie miało świadomość, że coś takiego jest, a ty w każdej chwili będziesz mu mogła te zasady przeczytać i przypomnieć. Poza tym to dobry sposób też na nas, żeby być bardziej konsekwentnym w przestrzeganiu ustalonych przez nas zasad.

2. Konsekwencja

O matko! Czyli to z czym u mnie jest najtrudniej. Często dla świętego spokoju wolę ustąpić niż pół godziny walczyć i tracić nerwy, bo zaraz wychodzimy a on się upiera, że zamiast wypranych, czystych spodni założy te brudne dresowe, bo w nich mu najwygodniej. Podobno lepiej jednak przez tydzień być konsekwentną i przetrzymać naszego złośnika, żeby później móc cieszyć się spokojem.

3. Daj się wyszaleć

Zabierz dziecko na plac zabaw lub do lasu, pozwól mu się wykrzyczeć i wybiegać, powygłupiajcie się razem na trawie, chyba każda mama to wie, że jak dziecko jest zmęczone to jest spokojniejsze i łatwiej idzie spać wieczorem. Wiem, że trudno czasem jest na to znaleźć czas, ale może teraz jak pogoda nas rozpieszcza a wieczory są dłuższe, będzie można w końcu pojeździć na rowerach lub rolkach.


4. Ogranicz do minimum TV, komputer i inne gadżety

Tylko jak? Skoro nowoczesne gadżety są także naszymi przyjaciółmi, przecież z telefonem nie rozstaję się nawet na 5 minut. 

5. Obserwować i słuchać

Zauważyłam u siebie, że niemowlę rozumiem bez słów, doskonale udaje mi się rozpoznać czego potrzebuje, ale Artura, który stał się samodzielny zrozumieć zdarza mi się coraz rzadziej. Wydaje mi się, że sam sobie poradzi z większością rzeczy, sam je, sam się bawi, sam powie co go boli i czego chce. Dlatego przestaję go słuchać i dostrzegać to co chce mi swoim zachowaniem przekazać, po prostu zapominam, że jest jeszcze małym dzieckiem i nie zawsze umie wyrazić słowami swoje uczucia lub strach. 

6. Ułatw wyciszenie

Karny jeżyk? Zwał jak zwał, chodzi o to, że tak jak my liczymy do 10 i łapiemy głęboki oddech, tak musimy też ułatwić to naszemu dziecku. Artur nieraz jest tak nakręcony walką ze mną, że zapomina o co walczy byleby tylko wygrać i pokazać kto rządzi w naszej rodzinie. Zazwyczaj, wtedy próbuję odwrócić jego uwagę lub zmienić miejsce, najlepiej na takie mało interesujące, bez zbędnych bodźców zewnętrznych, żeby mógł zebrać swoje myśli i skupić się na jednej rzeczy, zazwyczaj to pomaga chociaż trochę go poskromić.


7. Rozmawiaj

Wtedy gdy emocje już opadną, wszyscy jesteśmy zrelaksowani i spokojni, wtedy możemy porozmawiać z dzieckiem o całej sytuacji konfliktowej, wytłumaczyć co, jak i dlaczego. Zapewne wtedy więcej dojdzie do jego główki niż wykrzykiwane przez nas słowa podczas kłótni. Chociaż Artur i tak zawsze wie lepiej, więc ile bym mu nie mówiła on i tak robi swoje. Wtedy, gdy jest po jego myśli jest spokojny jak baranek, a jak tylko on chce czegoś innego niż mu wolno walka znowu się zaczyna. 

8. Ignoruj

Mi to wychodzi najlepiej, czyli po prostu odwracam wzrok, próbuję robić coś innego i nie zwracać uwagi na histerię mojego syna, bo zamiast swojej ulubionej bułki dostał płatki na śniadanie. Oczywiście on wtedy robi wszystko, żebym jednak go zauważyła i mam cały popis jego najlepszych umiejętności.

9. Daj przykład

Niby najprostsze a zarazem najtrudniejsze. Bo dziecko patrzy na nas cały czas, w każdej sytuacji próbuje nas podejrzeć, a potem naśladuje. Jak my krzyczymy to ono też, jak przeklinamy to ono tym bardziej bo nawet nie rozumie kiedy tych słów używać, więc robi to cały czas. Jak widzi, że wieczorem siadamy przed telewizorem zamiast sięgnąć po książkę i razem poczytać, to ono też tak chce i tak dalej...... Ja często zapominam, że cały czas on patrzy uważnie, zapisuje wszystko w swojej małej główce a potem nawet nie świadomie robi tak samo, no bo przecież taki ma wzorzec, a skąd ma czerpać dobre nawyki i zachowania jak nie od rodziców.


10. ........

Myślicie, że zostawiłam wolne miejsce bo nie wiem co napisać? Nie, ja dobrze wiem, że mogłabym takie rady wymieniać w nieskończoność, ale chcę wiedzieć co Ty polecasz. Jaki jest Twój sposób na złośnika. Doradź mi, bo ja bitwy z moim synem często przegrywam, mam jednak nadzieję że całą walkę wygram ja i w końcu zacznę być konsekwentna i stosować każdą z tych zasad, łącznie z tą poleconą przez Ciebie.


Spodenki Artura to Nosweet via galazki.pl



Zobacz Również

0 comments

Archiwum