Wszystko zaczyna się w twojej głowie

13:13

wszystko zaczyna się w twojej głowie

Jesteś zła, że dziecko nie chce spać albo jeść, że biega gdzieś obok ciebie z uśmiechem na twarzy, a ty w tej chwili chcesz trochę popracować. Nie masz czasu dla siebie bo ciągle w domu jest coś do zrobienia, ty każdego dnia sprzątasz a dzieci i mąż ciągle bałaganią i tak każdego dnia w kółko do znudzenia. Jesteś młodą mamą i nie radzisz sobie z natłokiem obowiązków,  a może masz już dosyć całego swojego życia i jesteś zła na wszystkich, że tak ci się w życiu ułożyło, a ty byś chciała więcej. Wydaje ci się że całe nieszczęscia tego świata spadły na ciebie bo przytyłaś 2 kg, twój syn rozlał sok na dywan, a mąż ciągle psioczy na ciebie, że te paznokcie robisz zamiast kwiatki poplewić albo coś. Po całym dniu użalania się nad sobą włączasz komputer, żeby się trochę zrelaksować, a tam same blogi przepełnione cudownym słodkim macierzyństwem, piękne czyściutkie wnętrza, dzieci takie grzeczne w stylowych ubrankach i krew cię zalewa, kiedy czytasz kolejny wpis o cudownym niemowlaku, który w trzecim miesiącu przesypia całą noc. 

Od kiedy pisze bloga kilka dziewczyn zapytało mnie jak ja to robię że jestem taka szczęśliwa a z moich wpisów tonami wylewa się lukier. Skąd ja mam na wszystko czas i energię i w końcu jak udało mi się pozbyć tej depresji, która ciągnęła mnie ciągle w dół. Złotego przepisu na szczęście nie mam bo dla każdego człowieka oznacza to coś innego. Ja przez dług czas szukałam swojego szczęścia, mimo że miałam już swoje miejsce na ziemi przy osobie którą kocham i cudowne dziecko, nie mogłam przestać się zadręczać. Wszystko mnie denerwowało i zamiast się cieszyć każdym dniem, chodziłam z kąta w kąt i wylewałam morze łez. Straciłam prawie rok z życia mojego synka, użalając się nad sobą i chcąc ciągle czegoś innego niż mam, nie zauważałam tego szczęścia które jest obok, które patrzy na mnie dużymi oczami i wyciąga do mnie małe rączki. Gdy urodziła się Antosia postawiłam sobie za cel nie stracić już ani minuty z życia moich dzieci. Oczywiście ja też mam gorsze dni, też mnie dopadają choroby, wkurzam się na starszego syna i czasem krzyknę z bezsilności. Mam dzieci, które mało śpią, jedzą tylko to na co mają ochotę, każde z nich chce być noszone na rękach i chce żeby im poświęcać jak najwięcej czasu. Zaczęłam inaczej patrzeć na świat, nie przez pryzmat moich wyimaginowanych problemów. Oglądając wiadomości nie mogę powstrzymać łez, nie dlatego że jest tak dużo nieszczęścia i krzywdy na świecie, bo to nie zależy ode mnie, ale dlatego że mam zdrową rodzinę, mamy co jeść i niczego nam do życia nie brakuje, a ja głupia nie potrafiłam tego docenić. Każdy uśmiech moich dzieci zaczął dodawać mi sił, wystarczy że sobie pomyślę, że mogło by ich nie być a tulę je do siebie jeszcze mocniej i jeszcze mocniej chcę dla nich cudownego dzieciństwa. W uszczęśliwianiu Artura i Antosi znalazłam swoje szczęście. Dlatego tulę, przytulam i całuję najmocniej jak mogę i najczęściej jak się tylko da, staram się poświęcać im każdą chwilę spędzając wspólnie czas. Uświadomiłam sobie, że czas w miejscu nie stoi i że go nie cofnę dlatego doceniam to co mam i delektuję się tym jak najdroższym jedzeniem świata. Nie zawsze jest różowo, ale chcę żebyśmy mieli jak najwięcej tych dobrych wspomnień, dlatego daje z siebie 150 % a na moim blogu tak mało narzekania.

Mój przepis na szczęście? Dostrzegaj je w każdym uśmiechu dzieci, w każdym upieczonym, pachnącym cieście, w każdym pocałunku swojego męża. A docinki znajomych i teściów wpuszczaj jednym uchem a drugim wypuszczaj, mniej się przejmuj błahymi sprawami, więcej żartuj i nie bierz życia na serio. Wyjdź na zewnątrz weź głęboki wdech i zobacz jaki piękny jest świat. To że ktoś na ciebie ciągle gada za plecami to nie problem, rozbita szyba to nie problem, spalony obiad to nie problem, to że twoje dziecko nie chce spać i ciągle biega z krzykiem to nie problem. Problemem jest chore dziecko, lub kiedy nie masz co dać mu zjeść lub nie masz go w co ubrać. To jest problem. Zrób coś dla siebie, miej swoje miejsce na ziemi i cel w życiu a szczęście samo do ciebie przyjdzie, tylko zacznij je dostrzegać i pamiętaj, że wszystko zaczyna się w twojej głowie. 

meble do sypialni
koszulka that way
sypialnia
ubranka dla dzieci
kids fashion





Zobacz Również

20 comments

  1. Ja też, ja też tak strasznie się smuciłam i wkurzalam przez pierwszy rok z Florkiem. I też teraz tego żałuję. Choć mnie nadal zdarza się ponarzekac, w domu i na blogu ;) Ale wiem już, jak prędko ten czas leci i cieszę się z każdej chwili z moimi bąbelkami!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami trzeba ponarzekać, byle nie za długo żeby jakaś maruda w nas nie wstąpiła :)

    P.S. Fajną koszulkę ma Twój Artur!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam to samo. Cieszę się naszym zdrowiem, bo wg mnie to jest najważniejsze. Codziennie dochodzę do wniosku, że mniej znaczy więcej :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aga z www.makeonewish.pl30 kwietnia 2015 21:39

    zgadzam się. nawet jak bywa źle, ciezko, smutno i ma sie wrazenie ze wiele spraw sie wali, trzeba się wyplakac wykrzyczec i podniesc. docenic ze zyjemy w kraju bez wojny i kataflizmów, że ma sie dach nad głową, rodzinę, zdrowe rece i nogi i pelna lodówkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja dziecka nie mam, to się nie wypowiem, ale... mam takie samo łóżko ;) Musiałam zostawić swoje trzy grosze ;) / Pozdrawiam, Agata

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdarza się mieć gorsze chwile, ale ja wybieram te dobre i pozytywne uczucia. Codziennie dziękuję za to, co mam :) Dzięki temu życie naprawdę staje się lepsze!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dirty Little Angel1 maja 2015 16:58

    Och, stara znajoma frustracja... na szczęści przechodzi. Zazwyczaj. Prędzej czy później. Zdecydowanie łątwiej, jeżeli ktoś doceni to, co robimy...
    A do mnie zapraszam na śniadanko :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. www.kilkuetatowamama.com2 maja 2015 19:18

    O ja, mamy dokladnie takie samo podejscie do tematu! Super 😃

    OdpowiedzUsuń
  9. popieram w 100%

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze jest kiedy ktoś chce wysłuchać naszych narzekań i zamiast krytykować zrozumie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki, to koszulka z That Way.

    OdpowiedzUsuń
  12. No właśnie, o to chodzi a nie wymyślać sobie jakieś bzdury żeby tylko się dołować i smucić, życie jest za krótkie, trzeba walczyć o szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Haha a łóżko jest super, ogromniaste i wygodne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak docenimy to co mamy stajemy się szczęśliwszymi i lepszymi ludźmi :) No i dzieci się uczą że trzeba cały czas patrzeć na tą lepszą stronę życia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak, na szczęście przechodzi.... ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdarza mie się mieć gorszy dzień, ale moje dzieciaki są moim lekarstwem :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Z tego co obserwuję, to sporo mam odnajduje spokój i pełnie szczęścia przy drugiej ciąży, przy drugim dziecku. Ja niestety nie stanęłam jeszcze na nogi, a Oli ma już ponad rok. Może gdybym nie była z tym wszystkim praktycznie sama byłoby inaczej. Z dnia na dzień z tygodnia na tydzień jest lepiej. Jednak do pełni szczęścia sporo brakuje.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Monika Kampczyk3 maja 2015 20:52

    dobrze napisane, a uśmiech małej to największy motywator do szczęśliwego życia!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum