ZOBACZ - USŁYSZ - POWIEDZ

17:53

zobacz-usłysz-powiedz

Idziesz ze swoim dzieckiem na spacer, świeci słońce i wiosnę już czuć w powietrzu, trzymasz swoja pociechę za rękę, uśmiechacie się, słuchasz jego wymyślonych opowieści i całujesz po głowie. Nagle widzisz jak mężczyzna krzyczy i szarpie małego chłopca, twoje dziecko też to widzi, zatrzymuje się pokazując palcem i pyta: "Czemu ten pan tak szarpie tego chłopca?".
Mężczyzna widzi, że się mu przyglądacie, szybko jednym mocnym pchnięciem, wpycha chłopca do domu i na koniec mocno uderza ręką w jego głowę. Znikają wam z oczu ale nadal słyszysz płacz tego małego chłopca. Czujesz, że twoje dziecko mocno zaciska dłoń na twojej i też po cichu płacze. Trudna sprawa? Nie wiesz co robić? Jedyne co w tej chwili myślisz, to jak wytłumaczyć swojemu dziecku co przed chwilą widziało i jak go uspokoić. Dopiero po chwili, gdy emocje już z ciebie opadną, a twoje dziecko znowu się uśmiecha i beztrosko się bawi myślisz, czy może powinnaś jakoś zareagować? Tylko jak? Miałaś tak po prostu podejść do tego mężczyzny i na niego nakrzyczeć? A co by to dało, pewnie wpadłby w jeszcze większą złość i po twoim odejściu zbiłby tego chłopca jeszcze bardziej? A może powinnaś zadzwonić na policję? Setki myśli przebiega ci przez głowę i obraz tego płaczącego chłopca nie daje ci w nocy spać, a następnego dnia widzisz tego mężczyznę w wiadomościach i słyszysz: "Dwuletni chłopiec został zakatowany przez własnego ojca".............

Ręce mi opadają a łzy cisną się do oczu, za każdym razem kiedy słyszę, że kolejne dziecko zostało pobite przez własnego rodzica lub bliską mu osobę. Przez taką osobę, której ufa najbardziej i przy której powinien się czuć bezpiecznie. Przez własnego ojca lub matkę!!! Moja mała głowa nie może tego pojąć, jak można podnieść rękę na małe bezbronne dziecko, które w nas rodzicach widzi cały swój świat. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby uderzyć dziecko i bić je dotąd aż umrze? Dla mnie taki ktoś jest po prostu bestią, nie powinno się go nazywać człowiekiem i bez żadnych sądów od razu powinno się ich skazywać na najgorsze kary, a najlepiej na lata tortur. Tak, taki ktoś nie powinien iść do więzienia, gdzie będzie mieć swoje łóżko, ciepły obiad i telewizor dla rozrywki, takich powinno się zamykać w ciemnych salach tortur i przez wiele lat poddawać bardzo powolnym, bolesnym i najgorszym torturom, żeby poznali co to prawdziwe cierpienie psychiczne i fizyczne. Nie chcę nawet myśleć jak czuje się to biedne bite dziecko, jak musi cierpieć w chwili kiedy osoba, którą kocha najbardziej na świecie, jak ktoś komu bezgranicznie ufa i powinien zapewnić mu beztroskie i szczęśliwe dzieciństwo, podnosi na nie rękę i wymierza bolesny cios. Wydaje mi się, że ból psychiczny wraz z takim ciosem jest jeszcze mocniejszy niż ból fizyczny. 

Czy wiecie, że w Polsce co szósty 12-latek przyznaje, że w wyniku przemocy ze strony rodziców doznał urazów, takich jak siniaki i zadrapania? A ponad 70% dzieci jest karcone klapsem? Ja nie wiedziałam! I pytam dlaczego? Co w nas dorosłych jest nie tak, że potrafimy uderzyć nasze własne bezbronne dziecko? To, które tak bardzo pragnęliśmy i które my matki przez 9 miesięcy nosiłyśmy pod sercem i rodziłyśmy w bólach. Co z nami jest, że to maleństwo, które daje nam tyle szczęścia i radości, potrafi w jednej sekundzie nas tak zezłościć, że zamiast wychowywać dajemy klapsa. Dlaczego, nie wyładujemy swoich frustracji na innej dorosłej osobie, która potrafiłaby się przed nami obronić, albo nawet dać nam porządnego kopniaka na ocucenie? Dlaczego nie pójdziemy do lasu wykrzyczeć się i pobiegać, albo po prostu nie weźmiemy się do roboty i nie zmienimy naszego marnego życia na które jesteśmy tak źli, że aż musi za to oberwać dziecko. Nie słuchamy naszych dzieci, nie rozmawiamy z nimi, nie dajemy im wsparcia, wtedy, gdy tego potrzebują, nie jesteśmy przy nich gdy jest im źle i tak po prostu, kiedy dziecko próbuje zwrócić naszą uwagę i głośniej krzyczy my zamiast dać mu siebie i trochę czasu, dajemy mu w łeb. Uczymy ich, że przemoc jest jedynym sposobem na rozwiązanie problemu, a potem się dziwimy, że dorosłe dzieci podnoszą rękę na rodziców. I dobrze, niech mu w końcu to dziecko porządnie przywali i powie co o nim myśli! 

Jak każdy normalny człowiek czasem zdenerwuję się i zezłoszczę, że zabawki po całym domu porozrzucane, albo że jeść nie chce i znowu rozlał mleko, lub po ciężkim dniu nie mam już nerwów po raz setny powtarzać, że czegoś nie wolno. Ale nie biję wtedy swojego dziecka! Czasem podniosę głos, a kiedy już czuję, że mogę wybuchnąć i zacząć mocno krzyczeć, wychodzę do drugiego pokoju, zamykam na chwilę drzwi i biorę głęboki oddech, a potem wracam i po raz kolejny mówię i tłumaczę co wolno a czego nie. Staram się wychować swoje dzieci na dobrych ludzi, a nie takich, które biciem będą chciały rozwiązać każdy problem, a silną ręką zdobywać szacunek. Płaczę wraz ze swoim synem, kiedy go coś boli a ja nie wiem jak mu w tym cierpieniu ulżyć, wszystkie jego nieszczęścia, ból i smutki chciałabym wziąć na siebie, żeby on przeżywał tylko szczęśliwe chwile, dlatego nie mogę zrozumieć bestialstwa innych, niby dorosłych ludzi. 

Nigdy nie byłam świadkiem przemocy w rodzinie, a poza telewizją nie widziałam posiniaczonego dziecka pobitego przez dorosłą osobę, a samo słuchanie o tym w wiadomościach rani moje serce i sprawia, że ze łzami w oczach jeszcze mocniej przytulam swoje dzieci. Mam tylko nadzieję, że jeśli kiedyś zdarzy się, że będę świadkiem przemocy zareaguję właściwie. Czasem wystarczy rozmowa z nauczycielem w szkole lub przedszkolu, albo telefon do ośrodka pomocy społecznej lub na policję. Jeśli znaleźliście się  w sytuacji, gdy wiesz lub podejrzewasz, że stosowana jest przemoc na dziecku, to nie udawaj że tego nie widzisz, to do nas dorosłych należy obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom. Boisz się przy tym o swoje bezpieczeństwo i twojej rodziny? Wystarczy, że wejdziesz na stronę kampanii przeciw przemocy ZOBACZ - USŁYSZ - POWIEDZ i dowiesz się jak to zrobić. 
Nie pozwól na to, żeby nasze dzieci cierpiały!
zobacz-usłysz-powiedz



Zobacz Również

20 comments

  1. Też nie wiem co to przemoc w rodzinie i dziękować Bogu mogę jedynie za to, ale to co się widzi w TV czy też słyszy w radio na temat pobitych, czy też w wielu przypadkach zabitych dzieciach przez swoich rodziców czy bliskich to się prosi o pomstę do nieba. Nie ma wytłumaczenia takich czynów. Kara powinna być najokrutniejsza dla takiego zwyrodniałego "człowieka" trudno nawet nazwać kogoś takiego człowiekiem.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Popłakałam się nad Twoimi słowami... Nas rodzice nigdy nie bili, tato miał ciężką rękę, ale nie bił. Wystarczyło, że się popatrzył. Było nas pięcioro i jakoś trzeba było zapanować nad gromadą. Ale nie bili nas mimo, że bieda zaglądała z każdej dziury, a tato pił... Koleżanka z klasy obrywała bardzo od ojca... Było ich w domu ośmioro i wszyscy byli bici, łącznie z matką. Wszyscy wiedzieli- nikt nie reagował... dzieci dorosły, mają swoje dzieci... W mojej rodzinie jest dużo dzieci, siostry mają dzieci. I czasami trzeba dać klapsa, bo żadne argumenty nie pomagają... Ja sama uderzyłam Krzysia po d... A później żałowałam... Z doświadczenia wiem, że bicie nic nie daje... Lepiej na spokojnie usiąść i porozmawiać. Nawet z moim pięciolatkiem da się porozmawiać. Już dawno oboje z mężem doszliśmy do wniosku, że bicie nic nam nie daje. A mamy Krzysia jednego więc czasu mamy mnóstwo aby wytłumaczyć mu co jest dobre a co złe... Dlatego metoda klaps już dawno odeszła z naszego życie, ale zdarzało się... Dumna z tego nie jestem... Tak samo jak nie jestem dumna z tego, że moja koleżanka była bita i ja nie zareagowałam... Ale co mogłam zrobić mając 10 lat? Ja nic, dlaczego więc inni rodzice nie reagowali? Nie wiem... czy ja kiedyś zareaguję jak dowiem się, że kolega mojego dziecka jest bity? mam nadzieję, że tak! Że wystarczy mi sił i odwagi aby zareagować... Mój komentarz jest bardzo chaotyczny dlatego, że emocje we mnie szaleją... Nikt z nas nie lubi kiedy innemu dziecku dzieje się krzywda... Dlaczego jednak tak uparcie milczymy i udajemy, że problemu nie ma.... ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś da klapsa raz czy dwa swojemu dziecku w sytuacji kiedy na prawdę żadne tłumaczenie nie skutkuje a dziecko może zrobić sobie krzywdę, to jestem w stanie zrozumieć takich rodziców, ale nie mogę pojąć jak można bić regularnie i bez powodu? Przecież rodzic powinien wychowywać a nie stosować przemoc, nie wiem może to też taka bezsilność rodziców, że w inny sposób nie potrafią. I nie wiń się że wtedy nie zareagowałaś, co mogłaś zrobić skoro dorośli nie reagowali? Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  3. Widzisz, mozna powiedziec, ze jestes wielka szczesciara! Ja podchodze z patologicznej rodziny, alkohol, frustracje i bicie to byl chleb powszedni.. zostalam sama gdy mialam 13 lat, ojciec zmarl a matka wyjechala. To cud ze nie wyladowalam w domu dziecka. W wieku 19 lat urodzilam cudnego chlopca, z ktorym zostalam sama.. I choc bardzo go kochalam i kocham to widze, jak wiele we mnie siedzialo zlego rodzicielstwa po rodzicach.. nie pilam, I nie pije ale przez pierwsze lata wspolnego zycia duzo krzyczalam, rzucalam rzeczami po domu.. z frustracji, niemocy, braku wsparcia..a potem patrzylam na swoje przerazone dziecko i przepraszalam, plakalam razem z nim.. bo przeciez nie chcialam byc jak moi rodzice.. Za moment skoncze 30 lat, kilka tyg temu urodzilam drugiego synka, jego tata z miejsca uznal mojego pierworodnego za swojego syna..od 5 lat zyjemy w spokoju, ciszy, cieszymy sie soba jak tylko mozemy.. nasz pierworodny skonczy zaraz 10 lat, i bardzo mnie boli ze przez swoja niedojrzalosc i brak opanowania zmarnowalam te pierwsze cudowne lata.. bo to w psychice dziecka zostaje... Dlatego bardzo Ci zazdroszcze ze nie znasz osobiscie tego problemu, ze wychowywanie bez klapsa i krzykow to dla Ciebie normalnosc.. ja musialam sie tego nauczyc i to najciezsza lekcja ale i najpiekniejsza szansa jaka mi dalo zycie. Pozdrawiam cieplo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro, że miałaś trudne dzieciństwo. Rodziców się nie wybiera, ale sami możemy zdecydować o tym jakimi my jesteśmy rodzicami, na pewno było ci trudno bo nie miałaś dobrych wzorców i byłaś sama, więc nie dziwię się że mogłaś sobie z tym nie poradzić, ale wyszłaś na prostą i teraz jesteś szczęśliwą kobietą i masz szczęśliwe dzieci, wierzę że twój synek nie będzie miał do ciebie żalu bo teraz dajesz mu dużo miłości i wie że może na ciebie liczyć, bo już jesteś inną kobietą. Bardzo się cieszę że podzieliłaś się z nami swoją historią, jesteś odważną osobą i życzę ci samych szczęsliwych chwil. Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  4. Ważny temat poruszasz. Ja swoich dzieci nie biję, staram się nie krzyczeć, choć nieraz jest ciężko...wczoraj płakałam czytając, że Marcel, pobity przez konkubenta matki, nie żyje. Jak można, jak matka mogła na to pozwolić, nie wiedziała, z kim się wiąże? Jak on mógł uderzyć dziecko? Nie mieści mi się to w głowie. W takich sytuacjach jestem za karą śmierci. A co zrobić, gdy wiesz, że jakaś matka bije dzieci? nie katuje, ale daje "po pupie" za niegrzeczność? przy czym nie jest to klaps w złości, ale zabieranie dziecka do WC i lanie po gołym tyłku z premedytacją? I jeszcze się tym chwali...słyszałam o takiej, i nie wiem co z tą wiedzą zrobić
    ps. Bardzo fajnie się Ciebie czyta, świetnie piszesz. Pozdrawiam, Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że takie sytuacje są bardzo trudne, bo nas samych bijący rodzice nie chcą słuchać, bo przecież "wiedzą jak wychować swoje dziecko", ale myślę że trzeba powiedzieć o tym chociażby nauczycielce w przedszkolu żeby zwróciła na to uwagę czy dziecko nie jest przez to zamknięte w sobie lub agresywne, wtedy trzeba by jakoś interweniować. Ja rozumiem, że rodzicom się może zdarzyć jeden klaps z bezsilności, ale jeśli to jest regularne bicie to już jest coś nie tak, a tylko dzieci na tym cierpią;( Pozdrawiam

      Usuń
  5. Nawet czytając Twoj post wali mi serce i ciśnienie skacze do góry! To okorpne... okropne co dzieje sie wokół nas, jakich mamy tyranów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że trudno coś z tym zrobić, bo wszyscy się boją zareagować i ja ten strach trochę rozumiem, przecież mamy swoje dzieci i ten ktoś może się zemścić na nas krzywdząc nasze dziecko, ale jeśli dalej tak będzie, to ile jeszcze dzieci umrze bo ojciec się zezłościł albo upił? :( Przykre to jest bardzo.

      Usuń
  6. mi brak słów by skomentować to jak fizycznie prawie odczuwam takie informacje jak zabite pobite zgwałcone porzucone dziecko. Mam ochotę wygrażać niebiosom i pytać BOŻE CZY TY TAM JESTES?? CZY WIDZISZ???
    serce mi pęka że ludzie mają w sobie tyle okrucieństwa by skrzywdzić takie niewinne maleństwo

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro jesteś taka mądra i wrażliwa, to dlaczego nie zareagowałaś? Płaczesz i idziesz dalej, jak wszyscy Polacy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie byłam świadkiem przemocy na dziecku, więc nigdy nie miałam okazji zareagować, ale wierzę w to, że gdybym coś takiego zobaczyła zareagowałabym, jeśli nie od razu, bo może bym się bała, to na pewno znalazłabym jakiś sposób żeby więcej osób się o tym dowiedziało i w jakiś sposób próbowałabym pomóc temu dziecku.

      Usuń
  8. Jak oglądam wiadomości, łzy same lecą po policzku. Nie mogę sobie wyobrazić co czuje dziecko, przecież taka matka czy ojciec to cały świat :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Tego nie da się zrozumieć. Każda wiadomość o krzywdzonym dziecku powoduje, że przez jakiś czas nie mogę dojść do siebie. Mam wrażenie, że ludzie nauczyli się pewnego rodzaju znieczulicy. Agresja i przemoc otaczają nas z każdej strony, z tv, internetu, gier i filmów. Najwyraźniej są ludzie dla których przemoc staje się przez to czymś normalnym, naturalnym wręcz i całkowicie do zaakceptowania. W amoku hamulce puszczają i historie niejednokrotnie kończą się tragicznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety mam wrażenie, że takie sytuacje wynikają z bezsilności, ludzie są chyba coraz słabsi psychicznie, a im słabsi tym wyładowują swoją frustrację i odreagowują bezsilność w okrutniejszy sposób.
    Nie powiem, zdarzyło mi się dać klapsa, ale robię wszystko żeby to się nie powtórzyło bo to do niczego nie prowadzi, no może poza tym, że kiedyś dziecko podniesie rękę na rodzica bo przecież można. Bicie niczego nie uczy, niczego nie rozwiązuje. Dla mnie jeśli ktoś wyładowuje swoją złość na bezbronnym dziecku jest ciężko chorym człowiekiem bo nikt zdrowy nie byłby w stanie skrzywdzić dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie mogę pojąć czegoś takiego. Według mnie zdrowy na umyśle człowiek nie robi krzywdy swojemu dziecku. Mi zdarza się na Młodą krzyknąć. Milion razy miałam ochotę dać jej klapsa żeby się uspokoiła...co robiłam? Wychodziłam liczyłam do 100 paliłam papierosa...wszystko żeby ochłonąć i nie posunąć się do największej porażki jaką mogłabym ponieść jako rodzic, człowiek- czyli danie klapsa...często od jednego niewinnego się zaczyna a kończy tragicznie... NIE DLA KLAPSÓW!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam czytać Twojego bloga. Czytam i czytam i jakbym widziała siebie. Zawsze myslałam, ze tylko ja tak mam. Że On w pracy, że nie u siebie, że nie mam znajomych. Bardzo podnosi mnie na duchu Twój blog.Ściskam i czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń

Archiwum