Pamiętasz swój pierwszy raz?

12:58

fot.PhotoAlbumDominikaOrmiańska
Pamiętasz jak pierwszy raz zobaczyłaś swoje dziecko, albo jak po raz pierwszy przytuliłaś je do siebie? Pamiętasz co czułaś, kiedy usłyszałaś jego pierwszy płacz?


Ja pamiętam to bardzo wyraźnie. Sam poród Artura (o którym mogliście przeczytać TU) był dla mnie dużym przeżyciem, ale uczucia jakie towarzyszyły mi od kiedy po raz pierwszy zobaczyłam swoje dziecko przeszły moje oczekiwania. W tych kilku godzinach porodu nie myślałam o niczym, dosłownie miałam w głowie tylko tyle, żeby jak najszybciej urodzić i nie czuć już tego bólu. Nie chodziłam do szkoły rodzenia, dlatego zupełnie nie myślałam o technicznych aspektach porodu, np. o tym jak oddychać, wszystko u mnie działo się całkowicie instynktownie, pozwoliłam emocjom zawładnąć moją głową i ciałem. A fala uczuć, jaka mi towarzyszyła wraz z pierwszym płaczem mojego dziecka, rozlała się po moim sercu. 

Pamiętam każdą sekundę, kiedy po urodzeniu Artura czekałam na jego głos i byłam przerażona, kiedy nie zaczął od razu płakać. Serce przestało mi mi bić, gdy okazało się że mój mały synek był okręcony pępowiną i trzeba go zabrać na naświetlanie, żeby przywrócić mu prawidłową temperaturę ciałka. A ja i mąż przez te dwie godziny, które Artur powinien spędzić z nami na kangurowaniu, czekaliśmy i zamartwialiśmy się czy wszystko jest w porządku. Pamiętam tą chwilę, kiedy w końcu mogłam wziąć moje małe dziecko na ręce i przytulić, to szczęście i miłość która mnie wtedy ogarnęła, wzruszenie, że po dziewięciu miesiącach mam go w swoich ramionach. Ten strach, czy będę potrafiła zająć się tak małą istotką i czy nie zrobię mu krzywdy zmieniając pieluszkę lub kąpiąc go nie wypadnie mi z rąk. Bałam się! Pamiętam jak przez trzy dni spędzone w szpitalu praktycznie nie zmrużyłam oczu patrząc tylko na synka, zakochana w każdym centymetrze jego różowiutkiego małego ciałka i bojąc się o każdy jego oddech. Pamiętam ten ból, fizyczny i psychiczny, kiedy uczono mnie jak przystawiać własnego syna do piersi, a on nie chciał jeść. Jak położna musiała dokarmiać go sztucznym mlekiem bo moje dziecko było głodne. Tą osobistą porażkę, że będąc mamą nie potrafię wyżywić swojego dziecka, ale dzięki swojemu uporowi razem z Arturem nauczyliśmy się ze sobą współpracować i po wielu próbach mój syn odpowiednio złapał pierś, a ja w końcu mogłam być z siebie dumna karmiąc dziecko własnym pokarmem. Pamiętam jak wróciliśmy ze szpitala do domu, to szczęście i ogrom miłości jaki w sobie odnalazłam, a przy tym strach i niepewność i to wielkie poczucie odpowiedzialności i troski za drugą osobę. Kocham swojego syna najmocniej na świecie, ale wtedy ta duża odpowiedzialność i ilość obowiązków, jakim młoda mama musi sprostać, przytłoczyły mnie i szczęście szybko zamieniło się w smutek, zmęczenie, poczucie osamotnienia, rezygnacji i w końcu brak wiary w to, że jestem dobrą matką. Nic nie mogłam poradzić na to, że zamiast być szczęśliwą mamą, czułam żal o wszystko i do wszystkich. 


pamiętasz swój pierwszy raz

Tak było, gdy zostałam mamą po raz pierwszy. Teraz urodziłam drugie dziecko, swoją śliczną córeczkę, a wszystko było tak zupełnie inne. Całkowicie inny przebieg ciąży, inne samopoczucie fizyczne i psychiczne, inny strach i zupełnie inna ja. Druga ciąża tak szybko minęła, że nawet tak naprawdę nie zdążyłam się nią nacieszyć i nie było czasu na przemyślenia: jak? czy dam radę? co będzie? I dobrze, że nie było na to czasu, nie było użalania się nad sobą, przeżywania każdego miesiąca i zamartwiania się czy wszystko przebiegnie prawidłowo. Nie było innej opcji!! Musiało być dobrze i tyle! Drugi poród, w moim przypadku był o wiele łatwiejszy, bardziej technicznie do niego podeszłam, wiedziałam już co mam robić, jak oddychać i jak przeć, żeby dziecko szybciej ze mnie wyszło. Szpital już znałam, twarze pracowników również, dlatego nie towarzyszyła mi ta niepewność co do nowego otoczenia. A poród przebiegł tak sprawnie i szybko, że nie było nawet czasu, żeby skupić się na emocjach. Przede wszystkim było mniej strachu o siebie i ból związany z porodem, a że córcia urodziła się zdrowa i piękna, te dwie godziny, których nie było mi dane przeżyć z Arturem, dwa razy mocniej chłonęłam z Antosią, patrząc na jej słodką buźkę i całując jej śliczne ciałko. 

Teraz jestem silniejsza! Nie obawiam się, że nie poradzę sobie z dwójką dzieci, bo wiem, że moja miłość do nich i wsparcie męża sprawią, że będziemy wszyscy razem szczęśliwi i ,ze wszystkim sobie poradzimy. Artur okazał się idealnym starszym bratem, co przepełnia mnie dumą i daje nadzieję na to, że już zawsze tak będzie. 

Teraz wypełnia mnie miłość i szczęście - to będę pamiętać!



Zobacz Również

22 comments

  1. Piękny post taki prawdziwy i pełen miłości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. moment, w którym pierwszy raz ujrzałam dziecko - BEZCENNY !!!!
    przeżyłam moje szczeście dwukrotnie , i tak jak napisałaś przy drugim dziecku równiez i ja stałam się silniejsza

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwszym porodzie, przy którym prawie zemdlałam z wysiłku, było mi wszystko jedno. Dopiero po paru godzinach, jak odzyskałam trochę sił zaczęłam się nieśmiało cieszyć synkiem. Z czasem pokochałam go wielką miłością, ale to dopiero po jakimś czasie jak doszłam po tym wszystkim do siebie.

    Rodząc drugie dziecko byłam już mamą, byłam przygotowana na to co mnie czeka i przede wszystkim nie zdążyłam się zmęczyć, bo Gabcia wyskoczyła na świat właściwie sama po 5 minutach porodu. I wtedy dopiero zrozumiałam co to znaczy zakochać się w dziecku od pierwszego wejrzenia. Trzymałam ją w ramionach i byłam najszczęśliwszą mamą na świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno każde kolejne dziecko rodzi się łatwiej, wydobywa z nas jeszcze więcej miłości i cierpliwości, a przede wszystkim daje nam coraz więcej szczęścia:)

      Usuń
  4. Chwila kiedy zobaczyłam małego, brudnego i krzyczącego, zawiniętego tylko w białą tetrę, poczułam ciepło jego małego ciałka. Najbardziej magiczny moment mojego życia. juicetea.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak poród i nasze dzieci mają coś wspólnego z magią!

      Usuń
  5. opis Twoich odczuć po 1 porodzie bardzo pasuje do tego co ja czułam. bite 2 tyg baby blues. choc nasza Maja była wyczekana i wystarana a ja najszczesliwsza pod słoncem hormony wzieły gore. ryczałam choc sama nie wiedzialam o co mi chodzi. mialam zal do siebie ze zamiast sie cieszyc ja wpadam w depresję. na szczescie wszystko samo przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieraz nie możemy zapanować nad swoimi emocjami i potrzebujemy pomocy, najważniejsze żeby mieć kogoś kto wtedy przy nas będzie i nas wesprze, a my nie możemy mieć do siebie pretensji że wpadłyśmy w depresje tylko cieszyć się że z niej wyszłyśmy i teraz możemy być szczęśliwe ze swoimi dzieciaczkami. Pozdrawiam

      Usuń
  6. Nasze historie są identyczne! Powiedz:nie nabrałaś ochoty na trzecie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Nie mówię trzeciemu dziecku nie, ale niech jeszcze trochę poczeka, da mi złapać oddech:)

      Usuń
  7. To niesamowity tekst... niesamowity wpis. Ileż uczucia w nim, miłości... tej największej miłości do dzieci! RODZINA.... musisz być z niej dumna. Udowodniłaś kolejny raz, że jesteś bardzo uczuciową osobą.... a to w Tobie uwielbiam!

    Pozdrawiam, MG.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, twoje słowa to miód na moje uszy. Tak jestem bardzo dumna i szczęśliwa że mam taką cudowna rodzinkę. Pozdrawiam cię serdecznie

      Usuń
  8. Pięknie to opisałaś. Ja długo nie mogłam pogodzić się z tym, że Mateusz urodził się przez cc, że nie mieliśmy tych 2h po porodzie dla siebie, że miał problemy zdrowotne. Trudny start w życie miał mój syn. Na szczęście wyszedł ze wszystkich kłopotów obronną ręką.
    Gratuluję córeczki! Urodziła się w moje imieniny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też były ważne te dwie godziny po porodzie i przykro mi było kiedy nie mogłam spędzić ich z Arturem, no ale ważniejsze było jego zdrowie niż moje, dlatego cieszę się że było mi dane te dwie godziny przeżyć i nacieszyć się nimi z córcią. Mam nadzieję że i ty dostaniesz drugą szansę:)

      Usuń
  9. Cieszę się, że przy drugim porodzie było Ci lżej. :) Ja co prawda drugiej ciąży nie planuję ale kto wie. U mnie ciąża i poród wiążą się głównie z dobrymi wspomnieniami, gdyby przy drugim dziecku miałoby być jeszcze lepiej to chyba byłabym w siódmym niebie. ;_

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie mów nigdy:) Ja jak patrzę na relacje jakie nawiązują się między moimi dziećmi to dziękuję losowi, że dał nam drugą kruszynkę, bo sama bym się nie zdecydowała, a tu takie szczęście i miłość wprowadziło do domu drugie dziecko.

      Usuń
  10. Pięknie napisane, aż łza się w oku kręci. Wzruszyłam się na wspomnienia o moich doświadczeniach po urodzeniu synka. Niezapomniany, choć wcale nie łatwy czas. Mimo wszystko czas wielkiej radości dla całej naszej rodziny. Pozdrawiam serdecznie. Aga
    P.S. Córcia cudowna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, faktycznie ten czas pamiętamy do końca życia, a każda minuta jest dla nas mamusiek wielkim szczęściem.

      Usuń
  11. Jaki śliczny maluszek, mam słabość do noworodków, od razu buzuja we mnie hormony które towarzyszyły mi podczas porodu i po. Doskonale pamiętam te chwilę za zawsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam noworodki, ale one tak szybko rosną:( Mój starszy syn ma ponad dwa lata a wydaje mi się tak jakbym to wczoraj go urodziła a przy młodszej siostrze wygląda tak dorośle:(

      Usuń
  12. Jakbym czytała swoją historie. Różnica jest taka, ze ja poległam, przegrałam walkę o karmienie piersią, Tatiana była zupełnie na "NIE"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana mi też się nie wszystko udaję, ale to nie znaczy że ponosimy porażkę, po prostu raz coś się nam udaje a raz nie . A jak Aga jest teraz z synkiem?

      Usuń

Archiwum