#lepszyporód

11:19


Duża mokra plama pod nogami, krzyk "RODZĘ.....", szybka jazda do szpitala a po 10 minutach tata odcina pępowinę i szczęśliwej mamie kładą dziecko na brzuch.


Tak dzieje się tylko w filmach.

W rzeczywistości poród zaczyna się bolesnymi skurczami a wody płodowe nie tryskają z nas jak wylana woda z wiadra. W szpitalu zamiast się szybko nami zająć, bo przecież rodzimy, każą czekać, przygotować ubezpieczenie, dowód osobisty i wypełnić setki druczków. A my z tym bólem zginamy się wpół i przytakujemy, żeby jak najszybciej trafić na porodówkę.

Z perspektywy dwóch lat jakie minęły od porodu mojego pierworodnego, mogę zdecydowanie powiedzieć, że rodziłam po ludzku. Przez całą ciążę dopytywałam wszystkich możliwych osób, matek i lekarzy jak to jest rodzić w szpitalach w moim województwie. Poród boli, to wiedziałam na pewno i z tym nie ma dyskusji, ale co robią szpitale, żeby choć trochę ulżyć nam w tym bólu, żeby kobieta czuła że w tej chwili dzieje się jej mały osobisty cud, a nie że jest kolejnym druczkiem do wypełnienia i problemem, z którym trzeba się uporać przed końcem zmiany. Do wyboru miałam kilka szpitali, w żadnym z nich nie było znieczulenia, ale w każdym miałam duży wybór płatnych lekarzy i położnych, którym za opiekę podczas porodu trzeba było oddać całą pensję. Ucząc się na doświadczeniu innych kobiet postanowiłam zawalczyć o lepszy poród, a wiązało się to z poszukaniem szpitala w innym województwie z lepszymi opiniami na temat personelu. Spotkało się to z krytyką osób które zarzuciły mi jaką to jestem księżniczką że nie chcę rodzić w szpitalu co one i widocznie mam za dużo pieniędzy, no bo przecież w większym mieście to wszystko więcej kosztuje. Grzecznie wysłuchiwałam tych oskarżeń i odpowiadałam, że przecież każda kobieta ma prawo decydować gdzie i jak chce rodzić. Szpital, który wybrałam jest w Krakowie i za cały pobyt zapłaciłam o wiele mniej niż w standardowym państwowym szpitalu w Kielcach. 

Miałam poród taki, jaki sobie mniej więcej wyobrażałam. Bolało cholernie, ale wszystkie położne były bardzo miłe, empatyczne i opiekuńcze, wszystko tłumaczyły na bieżąco i dopingowały. Przez cały czas był ze mną mój mąż co sprawiało, że czułam się bezpiecznie a sala była czysta i komfortowa. Oczywiście był strach i ból, chociaż rodziłam ze znieczuleniem zewnątrzoponowym. Ale widok mojego narodzonego dziecka i to szczęście jakie wtedy poczułam sprawiło, że w jednym momencie zapomniałam o całym bólu a poród stał się wręcz przeżyciem duchowym. Dopiero ból po porodzie towarzyszący mi przez kilka kolejnych dni, kiedy to nie mogłam usiąść, a piersi były całkowicie pogryzione, był dla mnie o wiele gorszy niż sześć godzin rodzenia.

Wiem, że większość kobiet ma inne wspomnienia, często na tyle traumatyczne, że po pierwszym porodzie nie chcą mieć więcej dzieci. Głównym problemem, są zazwyczaj nie warunki szpitalne, które okazują się być coraz lepsze, ale ludzie którzy tam pracują, a przecież większość położnych to kobiety, które prawdopodobnie same kiedyś rodziły. Dlaczego stają się tak nieczułe i nieprzyjemne, zamiast być dla rodzących kobiet wsparciem? Chciałabym żeby wszystkie kobiety wspominały poród jako jeden ze szczęśliwszych swoich dni, dlatego wspieram akcję lepszy poród. Ma ona na celu zmianę opieki okołoporodowej na lepsze, żeby na porodówkach był szacunek, wyrozumiałość i empatia, a kobiety nie bały się rodzić kolejnych dzieci. Na stronie akcji kobiety dzielą się swoimi przeżyciami, tymi złymi ale też dobrymi, takimi jak moje dla dodania otuchy i wsparcia. Zachęcam was do przyłączenia się do akcji i podzielania się swoimi doświadczeniami.



Zobacz Również

8 comments

  1. Ja miałam cc i cudowną opiekę poporodową. Dzięki temu jakoś dałam radę przetrwać po porodzie. Nie wyobrażam sobie, żeby przy tym wszystkim co nas spotkało położne były nie miłe. Wręcz przeciwnie. Były czułe i empatyczne. Nawet załatwiły mi pokój jak najbliżej OIOMu, żebym miała bliżej do dziecka. Jak leżałam na sali i czekałam, aż będę mogła wstać, położna pobiegła na OIOM, żeby zapytać o mojego synka. Przyszła powiedziała, że jest piękny i duży i na pewno będzie dobrze. Dużo mi to dało. To nie zmienia faktu, że na drugą pociechę się u nas nie zapowiada. Ale to nie wina szpitala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że mimo trudnej sytuacji miałaś dobrą opiekę i wsparcie personelu szpitalnego, mam nadzieję że będzie jak najwięcej kobiet z dobrymi porodowymi wspomnieniami. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Każda z nas inaczej przeżywała swój poród... tak jak mówisz - niestety nie które z nas nie wspominają tego momentu z rozczuleniem. Ja należę do tych szczęśliwców, które również rodziły po ludzku. Różnica między nami jest tylko taka, że ja absolutnie w trakcie ciąży nie pytałam jak to jest, jak przeżywały to inne kobiety. Poszłam, że tak powiem na żywioł :)
    I z uśmiechem na ustach przyjmowałam każdy skurcz /może pomijając te ostatnie :P/

    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Podczas pierwszego porodu (poza ekipą na sali operacyjnej) spotkałam tylko jedną ludzką położną, reszta-szkod w ogóle wspominać. Gdynrodziłam drugi raz mogę powiedzieć, że było pół na pół. Nie wspomina porodów źle, ale opieka poporodowa naprawdę pozostawiała dużo do życzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję dziewczyny że dzielicie się ze mną swoimi doświadczeniami. Przede mną drugi poród, znowu jest strach jak to będzie, ale będę rodzić w tym samym szpitalu co po raz pierwszy więc mam nadzieję że będzie ok. Każdy ból zniosę, najważniejsze żeby dzieciątko było zdrowe.

      Usuń
  4. Witam. Trafiłam do Ciebie przez przypadek. I muszę wypowiedzieć się także :)
    Ponad pięć lat temu miała cesarkę jako 21 letnia dziewczyna... Jeszcze nie kobieta, bo pstro o życiu wiedziałam... I kiedy tak lekarz mi powiedział, że będzie cesarka, bo mam za wąską miednice to ja byłam ucieszona. Że nie będzie bolało... Wszystkie kobiety, które mnie otaczały w tamtym czasie opowiadały mi o swoich porodach naturalnych jak i tych przez cięcie. Wszystkie oprócz mojej mamy... Reszta mnie tak przestraszyła, że cieszyłam się na cesarkę... Cesarka i opieka w szpitalu były ok. Ale nikt nie uprzedził mnie o bólu po wszystkim... I dlatego jeżeli będę miała kiedyś jeszcze kiedyś dziecko to urodzę je o własnych siłach.

    Pozdrawiam serdecznie i pewnie będę zaglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety po porodzie naturalnym też boli, ale z pewnością inaczej i po cc zdecydowanie trudniej dochodzi się do siebie. Ja rodziłam naturalnie i każdej kobiecie to doradzam, jeśli jest oczywiście taka możliwość i nie chodzi tu nawet o ból ale o to, że pierwsza widzisz swoje dziecko, od razu możesz je dotknąć i pocałować, dla mnie to było bardzo ważne. Pozdrawiam i zapraszam.

      Usuń
    2. Znam ten ból... po pierwszym porodzie nie mogłam siedzieć przez dwa tygodnie, położna przy porodzie super, na poporodowym - masakra, zero zainteresowania. PO drugim porodzie NIE BOLAŁO MNIE NIC. Naprawdę, a na położne nie zwracałam uwagi bo sama wiedziałam już co robić, nie potrzebowałam pomocy i biegałam między oddziałami (swoim i noworodkowym) bez problemu, tak, że ludzie byli zdziwieni, że dopiero co urodziłam.

      Usuń

Archiwum