Świąteczny spokój

13:46




Święta minęły bardzo szybko. Kiedy się ma dziecko jakoś jest inaczej, wszystko nabiera innego sensu i spokój świąteczny też jakoś innego wyrazu nabrał. 



Bo kiedyś były spokojne, długie dyskusje przy świątecznym stole, takie gdzie w tle było słychać cicho kolędy, można było pozachwycać się smakiem wszystkich potraw, a po skończonej kolacji spokojne siąść w fotelu i obejrzeć dobry film.
Dziś kiedy w moim domu rodzinnym do stołu świątecznego "zasiada" piątka dzieci w różnym wieku i jedno małe w moim brzuchu spokój ma zupełnie inny sens. Rozmowy stają się o wiele głośniejsze, wykrzykiwane z jednego końca pokoju do drugiego. Bo przecież jedno dziecko w tej chwili chce zjeść cukierka, drugie chce siku, trzecie właśnie ściąga kolejną bombkę z choinki a pozostała dwójka kłóci się o zabawkę, to nie można tak po prostu usiąść za stołem i dyskutować o polityce. Spokój z dzieckiem to ciągła gonitwa za nim żeby czasami się nie przewróciło, to ciągła zabawa z nim i zwracanie na nie uwagi, bo przecież tego najbardziej potrzebuje. To chęć zrobienia wszystkiego żeby miało jak najlepsze wspomnienia ze świąt, żeby pamiętało zapach świeżej choinki, wspólne spotkania z rodziną, zabawę ze swoimi kuzynami. I co z tego że święta z dziećmi są głośne, jedzenie w pośpiechu i tracenia wątku podczas rozmowy. Najważniejsze jest to że kiedy Twoje dziecko w końcu zasypia, patrzysz na nie i myślisz, że teraz spokojne święta to dla ciebie uśmiech Twojego dziecka, to spotkanie z bliskimi którzy są zdrowi i szczęśliwi, to przytulenie i buziak od Twojego męża, to poczucie bezpieczeństwa że wszystko jest tak jak powinno być. 
Świąteczny spokój jest wtedy, gdy Artur z samego ranka przychodzi do mnie do łóżka, uśmiechnięty daje mi buziaka na dzień dobry i mocno się przytula i każe jak najszybciej wstawać, bo może Mikołaj zostawił coś jeszcze pod choinką. I jest jeszcze jeden mały drobiazg, który daje mu tyle szczęścia, bo przecież on "marzył o takich instrumentach.....", a Mikołajowi słysząc takie słowa serce rośnie.
Nie mamy dużo zdjęć z wigilii, w ten wieczór bardziej dla mnie się liczy to co zostanie w naszych sercach i wspomnieniach. Ale uśmiech mego synka kiedy gra na swoich nowych instrumentach, to szczęście w jego oczach muszę wam pokazać. Muszę zapamiętać jak niewiele potrzeba żeby poczuć taką dziecięcą i szczerą radość.



Zobacz Również

3 comments

  1. Mieliście naprawdę przepiękną szeroką choinkę. Nie musiała mieć ozdób by być ozdobą. Powiem Ci jeszcze, że masz przepiękne wnętrze chociaż niewiele tutaj widzę jeszcze... marzy mi się takie ;) Ale już niebawem - daję sobie pół roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dom jeszcze nie jest całkowicie wykończony, ale powoli nabiera charakteru, a choinka jest naprawdę cudowna i pięknie pachnie.

      Usuń
  2. Choinka zaiste piękna :)

    Co do świąt, takich głośnych to u nas zawsze takie były :) Mam pięcioro rodzeństwa, całą masę kuzynostwa, jak się wszyscy zjeżdżamy do babci to jest jak w ulu :D

    OdpowiedzUsuń

Archiwum