Moja pierwsza mini sesja

20:49

Zrobiłam swoją pierwszą mini sesję domową, myślałam o tym już od dawna ale jakoś nie było albo czasu albo chęci. Godzinę przed drzemką Artura w mroźny pochmurny dzień, wiatr na podwórku bardzo mocno wiał, więc darowaliśmy sobie spacery, szybko rozłożyłam kocyk, prezenty które już kilka dni wcześniej zrobiliśmy z synkiem, kilka bombek i zaczęłam pstrykać. Światła było mało, bo tylko tyle co wpadło do naszego ciemnego pokoju przez okno, ale okazało się na tyle wystarczające że jestem zadowolona z efektów pierwszego razu. Model co prawda nie chciał ze mną współpracować a nowe bombki przywiezione od babci dosyć szybko mu się znudziły i na pozowanie i patrzenie w moją stronę nie mogłam liczyć, ale szybko wymyśliłam, jak się okazało super zabawę. Otóż mój kochany syn jest bardzo umuzykalniony, uwielbia śpiewać i grać na każdym instrumencie, wpadłam więc na pomysł, że zrobione przez nas prezenty mogą być świetnymi bębnami, jak się okazało nie musiałam powtarzać tego dwa razy bo Artur od razu zabrał się za "granie" a mi udało się uchwycić kilka fajnych momentów mojego małego rockmena. Oboje przy te sesji doskonale się bawiliśmy dlatego mam w planach już kolejną sesję, święta się zbliżają i może namówię mojego A. żeby zapozował z naszym synkiem, bo uważam że będzie to świetna pamiątka.
Od strony technicznej tylko dodam, że robiąc zdjęcia obiektywem 50mm żeby uzyskać szerszy kadr trzeba naprawdę daleko się odsunąć od obiektu, w małych pomieszczeniach jest to dosyć trudne.



Zobacz Również

2 comments

  1. Widzę przede wszystkim, że masz naprawdę dobry aprat i super światło - a to już jest bardzo ważne. Pół sukcesu :))
    Czekam na kolejne mini sesje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wyszło!Ja też robię takie sesje domowe moim córkom, tylko mam utrudnione zadanie bo nie mam takiego fajnego obiektywu jak ty i ciasne mieszkanie....

    Zapraszam www.agnes-fotografuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Archiwum